26

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Jakub Kalinowski napisał/a:
Carco napisał/a:
Jakub Kalinowski napisał/a:

Przykro jest też czytać jak pracownicy BN w innych postach szkalują własną instytucję ukryci pod anonimowymi kontami. Szkoda, że brakuje wam cywilnej odwagi, aby przedstawić się.

Jakub Kalinowski
IB BN

Pana idealizm jest godny podziwu. Ale naiwność zadziwiająca.
Niech Pan popyta starszych kolegów, czym się dziś w tej instytucji kończy otwarta krytyka. Ba, nawet nie krytyka, ale posiadanie innego niż Góra zdania. Zresztą chyba ma Pan przykłady tuż obok  – koleżanki usunięte z IB?

Owszem, bywały takie czasy kiedy Dyrekcja spotykała się z pracownikami (w wynajętej sali, bo własnej jeszcze nie mieliśmy), wysłuchiwała postulatów i  krytyki i odpowiadała na pytania. Bez pogardliwych komentarzy i bez żadnych przykrych konsekwencji. To było – co za ironia!  mad  – w czasach PRL-u…

Dziś już niestety wiemy, że zderzenie z naszą Władzą jest bolesne. A mamy rodziny, dzieci, kredyty, rodziców wymagających opieki… I dlatego pewnie nikt nie uniesie się honorem, żeby pod własnym nazwiskiem pójść na gilotynę. 
I jeszcze jedno. Chyba nie rozróżnia Pan dwóch rzeczy: szkalowania instytucji i niezgody na wprowadzone w niej porządki, których skutkiem jest nie tylko fatalna atmosfera pracy, ale i dramatyczny spadek znaczenia w środowisku bibliotekarskim.

idealizm..??? Zwyczajna prawda. Jeśli czytam na forum o braku korekty to trafia człowieka szlag jasny. Kataloguję trochę dla praktyki w Zakładzie Książki i zauważyłem co najmniej 2 stopniową korektę, na poziomie opisu formalnego i rzeczowego. Dodatkowo każde hasło wzorcowe formalne i przedmiotowe codziennie jest kontrolowane przez pracownie KHW i JHP.  Wysyłane są uwagi do zakładów i ekgzekwowane ich zastosowanie. Jak można nie zauważać ciężkiej pracy swoich koleżanek i kolegów?

A sprawa otwartej krytyki.... ona ma też swoje granice formy i zakresu, ale nie jest to miejsce na tego typu dyskusje.

Jakub Kalinowski
IB BN

Szanowny Panie
nie wie Pan chyba na czym niegdyś polegała korekta opracowania. W komórkach BN były osoby katalogujące i korektorzy - najbieglejsi w swym fachu. Każdy katalogujący musiał przekazać swoje książki z opisami do korektora, a ten musiał każdy taki opis sprawdzić i zatwierdzić, jeśli trzeba wytknąć błędy. Korektor poza oczywistą funkcją korektora pełnił także funkcję nauczyciela, wprowadzał nowego pracownika w arkana zawodu. W tej chwili takiego systemu korekty nie ma, a obecny system szkoleń nie jest w stanie zastąpić szkolenia przywarsztatowego (minimum 3 miesiące).

27

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

poly napisał/a:

a gdyby tak w Bibliotece Naszej przeprowadzić badania statysfakcji pracowników

ech... marzenia...

Bez marzeń świat by stanął w miejscu...Pomarzyć warto. I pomyśleć.

Specjalistka od naprawczych programów pracowniczych czyli tzw. zdrowego miejsca pracy udzieliła nam paru informacji:

Profesjonalnie to zaczyna się od spotkania, na którym określa się problem/y i pożądane rozwiązania, razem układa się plan działania i podpisuje kontrakt (jak na naprawę popsutego mostu albo windy…)

Rezultat zawsze jest pozytywny, bo nie ma takiego szefa, który by naruszał mir po serii interwencji, edukacji, lekcji asertywności, zbiorowej solidarnej woli przeciwstawienia się opresji itd.

W Internecie można znaleźć opis różnych wariantów organizacyjnych takich programów, np. Employee Assistance Program, Workplace Culture, Healthy Work Place itd.

Krótko mówiąc, jeżeli pracownicy BN zwrócą się o pomoc, to ją otrzymają.
Pozostaje kwestia, kto zapłaci za tę pomoc?

[dalej są przykłady firm, które np. płacą swoim konsultantkom zdrowia psychicznego z funduszu socjalnego albo zlecają porady specjalistyczne,  i inne sposoby na finansowanie programów naprawczych/szkoleń pracowników. I tu jest problem.  hmm  Ale z drugiej strony... szukajcie, a znajdziecie, pukajcie...] 

Można też próbować po amatorsku, bez pomocy fachowej - wtedy zasadą jest działanie JAWNE OTWARTE KONFRONTACYJNE ASERTYWNE i przede wszystkim ZBIOROWE, najlepiej z udziałem DYREKCJI RADY NADZORCZEJ lub innego zwierzchniego organu.

To niełatwe. Jest nad czym myśleć.  Zwłaszcza w przypadku instytucji, która zatrudnia ponad 800 osób…a zwierzchnim organem jest Minister.

Ciekawe, czy jakaś biblioteka albo w ogóle instytucja kultury próbowała? Bo problem jest powszechny, tylko może skala trochę inna.
Warto czasem zajrzeć na bloga M jak Muzeum - skąd my to wszystko znamy?

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Dublinczyk napisał/a:
Jakub Kalinowski napisał/a:
Carco napisał/a:

Pana idealizm jest godny podziwu. Ale naiwność zadziwiająca.
Niech Pan popyta starszych kolegów, czym się dziś w tej instytucji kończy otwarta krytyka. Ba, nawet nie krytyka, ale posiadanie innego niż Góra zdania. Zresztą chyba ma Pan przykłady tuż obok  – koleżanki usunięte z IB?

Owszem, bywały takie czasy kiedy Dyrekcja spotykała się z pracownikami (w wynajętej sali, bo własnej jeszcze nie mieliśmy), wysłuchiwała postulatów i  krytyki i odpowiadała na pytania. Bez pogardliwych komentarzy i bez żadnych przykrych konsekwencji. To było – co za ironia!  mad  – w czasach PRL-u…

Dziś już niestety wiemy, że zderzenie z naszą Władzą jest bolesne. A mamy rodziny, dzieci, kredyty, rodziców wymagających opieki… I dlatego pewnie nikt nie uniesie się honorem, żeby pod własnym nazwiskiem pójść na gilotynę. 
I jeszcze jedno. Chyba nie rozróżnia Pan dwóch rzeczy: szkalowania instytucji i niezgody na wprowadzone w niej porządki, których skutkiem jest nie tylko fatalna atmosfera pracy, ale i dramatyczny spadek znaczenia w środowisku bibliotekarskim.

idealizm..??? Zwyczajna prawda. Jeśli czytam na forum o braku korekty to trafia człowieka szlag jasny. Kataloguję trochę dla praktyki w Zakładzie Książki i zauważyłem co najmniej 2 stopniową korektę, na poziomie opisu formalnego i rzeczowego. Dodatkowo każde hasło wzorcowe formalne i przedmiotowe codziennie jest kontrolowane przez pracownie KHW i JHP.  Wysyłane są uwagi do zakładów i ekgzekwowane ich zastosowanie. Jak można nie zauważać ciężkiej pracy swoich koleżanek i kolegów?

A sprawa otwartej krytyki.... ona ma też swoje granice formy i zakresu, ale nie jest to miejsce na tego typu dyskusje.

Jakub Kalinowski
IB BN

Szanowny Panie
nie wie Pan chyba na czym niegdyś polegała korekta opracowania. W komórkach BN były osoby katalogujące i korektorzy - najbieglejsi w swym fachu. Każdy katalogujący musiał przekazać swoje książki z opisami do korektora, a ten musiał każdy taki opis sprawdzić i zatwierdzić, jeśli trzeba wytknąć błędy. Korektor poza oczywistą funkcją korektora pełnił także funkcję nauczyciela, wprowadzał nowego pracownika w arkana zawodu. W tej chwili takiego systemu korekty nie ma, a obecny system szkoleń nie jest w stanie zastąpić szkolenia przywarsztatowego (minimum 3 miesiące).




W moim pokoju leży sobie teczka a w niej mam wydruki z uwagami do każdego rekordu bibliograficznego w którym popełniłem błędy.  Na każdej kartce na czerwono zaznaczone błędy.  Może zadam pytanie: Czy Państwo jeszcze identyfikujecie się z Biblioteką, czy pozostał Wam tylko gorzki sarkazm?. Stara owidiańska strofa brzmi: Kropla drąży skałę nie siłą, lecz częstością padania. Młodszych kolegów uczy się przez szkolenia, indywidualne ćwiczenia, wykłady - jaki jest dzisiaj Wasz wkład w tę organiczną pracę budującą świadomość i odpowiedzialność młodego pokolenia, które pracuje w Bibliotece? Do ilu młodszych kolegów dziennie podchodzicie i razem z nimi katalogujecie, przekazujecie uwagi, dbacie o ich rozwój zawodowy? Ilu z was jest mistrzami dla swoich uczniów?

Jakub Kalinowski
Biblioteka Narodowa.
Instytut Bibliograficzny.

29

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Może z górnego C zejdźmy do prozy życia.

Wątek rozpoczęła informacja o likwidacji, blisko dwa tygodnie temu, kilku zakładów, co bezpośrednio dotyczy kilkudziesięciu osób. Pracownicy ci - Opracowania Rzeczowego, Poloników Zagranicznych, Retrokonwersji, Statystyki Wydawnictw - do dziś nie wiedzą, co ich czeka: czy, gdzie i w jakim charakterze będą zatrudnieni. A mają prawo obawiać się, bo od paru lat jesteśmy straszeni koniecznością redukcji etatów. 

Może te obawy są nieuzasadnione, może jest wizja, plan, pomysł. Ale Panowie Dyrektorowie nie pofatygowali się, żeby pracowników poinformować, spotkać się, przedstawić propozycje. Tak trudno? Szkoda czasu? Nie ten poziom? Do wyższych celów jesteśmy stworzeni?
Elementarny brak szacunku. To jest małe i podłe.
I z taką Biblioteką coraz więcej z nas się już nie identyfikuje...

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Carco napisał/a:

Może z górnego C zejdźmy do prozy życia

Wolę oktawę wyżej, w dolnym rejestrze mam paskudne brzmienie.

Jakub Kalinowski
Biblioteka Narodowa.
Instytut Bibliograficzny.

31

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Jakub Kalinowski napisał/a:

Do ilu młodszych kolegów dziennie podchodzicie i razem z nimi katalogujecie, przekazujecie uwagi, dbacie o ich rozwój zawodowy? Ilu z was jest mistrzami dla swoich uczniów?

Szanowny Panie Jakubie,

wypowiem się za siebie i w moim imieniu - tak, przez szereg lat podchodziłam do młodszych koleżanek i kolegów, przekazywałam uwagi, tłumaczyłam, wprowadzałam do zawodu nowe koleżanki i kolegów, przyuczałam do codziennej

32

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Joanna Potęga napisał/a:
Jakub Kalinowski napisał/a:

Do ilu młodszych kolegów dziennie podchodzicie i razem z nimi katalogujecie, przekazujecie uwagi, dbacie o ich rozwój zawodowy? Ilu z was jest mistrzami dla swoich uczniów?

Szanowny Panie Jakubie,

wypowiem się za siebie i w moim imieniu - tak, przez szereg lat podchodziłam do młodszych koleżanek i kolegów, przekazywałam uwagi, tłumaczyłam, wprowadzałam do zawodu nowe koleżanki i kolegów, przyuczałam do codziennej

przepraszam, nieopatrznie zawarłam w zdaniu cudzysłów i obcięło moją wypowiedź...

33

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Joanna Potęga napisał/a:

(...)

przepraszam, nieopatrznie zawarłam w zdaniu cudzysłów i obcięło moją wypowiedź...

Przykro mi, ale niestety nie udało nam się naprawić tego mankamentu Forum sad

Aleksander Radwański
Ossolineum i EBIB

34

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Jakub Kalinowski napisał/a:

Do ilu młodszych kolegów dziennie podchodzicie i razem z nimi katalogujecie, przekazujecie uwagi, dbacie o ich rozwój zawodowy? Ilu z was jest mistrzami dla swoich uczniów?

Szanowny Panie Jakubie,

wypowiem się za siebie i w moim imieniu - tak, przez szereg lat podchodziłam do młodszych koleżanek i kolegów,  wprowadzałam do zawodu nowe koleżanki i kolegów, przyuczałam do codziennej 'mrówczej' pracy, robiłam korektę, wskazywałam błędy, zwracałam uwagę, tłumaczyłam, starałam się dbać o ich rozwój zawodowy - przekazywałam swoją wiedzę i dzieliłam się swoim doświadczeniem z całym zaangażowaniem, wiarą w sens pracy dla dobra instytucji oraz moich koleżanek i kolegów, z serdecznością i, nie ukrywam, z przyjemnością. Dokładnie tak, jak robili to moi starsi koledzy wobec mojej osoby. Nie wiem, czy byłam 'mistrzem', nie mi to oceniać.

Z uwagi na moją obecną sytuację nie będę komentować wątków poruszanych w poprzednich postach, ani Pańskich wypowiedzi, dość, że po blisko 14 latach pracy w, i dla tej instytucji, na dnia 7 marca tego roku wyznaczony został termin pierwszej rozprawy w sądzie pracy - przeciwko instytucji z mojego powództwa. Dla dobra obu stron oraz z tzw. ostrożności procesowej nie będę rozwijała tego tematu.

Czytając Pańskie wypowiedzi na tym forum odważyłam się zabrać publicznie głos, bo po tylu latach pracy (z mojej perspektywy ocenianych jako w pełni zaangażowanych) oraz licznych doświadczeniach wiem, że nic nie jest idealnie czarno-białe czy zero-jedynkowe... niestety.

Nie wiem jaki jest Pana staż pracy w naszej instytucji, ale szczerze życzę, żeby wiara w sens tej pracy oraz w instytucję, ten idealizm i optymizm jak najdłużej Pana nie opuszczał i służył Pańskiemu rozwojowi zawodowemu, a praca przynosiła Panu dużo przyjemności i satysfakcji,

z wyrazami szacunku,

Joanna Potęga

35

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Joanno, pełen szacunek! Zawstydzasz nas. Tym bardziej, że wiemy, ile zdrowia Cię ta sytuacja kosztuje od kilku lat.
Gdyby więcej z nas miało Twoją determinację i odwagę, może to wszystko zaczęłoby wyglądać inaczej...

36

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Carco napisał/a:

Joanno, pełen szacunek! Zawstydzasz nas. Tym bardziej, że wiemy, ile zdrowia Cię ta sytuacja kosztuje od kilku lat.
Gdyby więcej z nas miało Twoją determinację i odwagę, może to wszystko zaczęłoby wyglądać inaczej...

… na wskroś Orwellowsko. Jeśli BN była dawniej tak fantastyczną instytucją to dlaczego NUKAT jest prowadzony przez BUW, dlaczego WBC powstało na długo przez Poloną, a w Projekcie Boscha największe rezultaty osiągnęła BUWr? Błędy pojedynczych ludzi czy raczej wina skostniałych, rozbudowanych i niewydolnych struktur rodem z PRL-u? Zmiany były i są potrzebne, więc może zamiast anonimowo sączyć jad na publicznym forum lepiej byłoby zaproponować jakieś konstruktywne rozwiązania? Krytykować potrafi każdy.

Pozdrawiam
Maciej Szablewski
Biblioteka Narodowa

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Joanna Potęga napisał/a:

Czytając Pańskie wypowiedzi na tym forum odważyłam się zabrać publicznie głos, bo po tylu latach pracy (z mojej perspektywy ocenianych jako w pełni zaangażowanych) oraz licznych doświadczeniach wiem, że nic nie jest idealnie czarno-białe czy zero-jedynkowe... niestety.

Nie wiem jaki jest Pana staż pracy w naszej instytucji, ale szczerze życzę, żeby wiara w sens tej pracy oraz w instytucję, ten idealizm i optymizm jak najdłużej Pana nie opuszczał i służył Pańskiemu rozwojowi zawodowemu, a praca przynosiła Panu dużo przyjemności i satysfakcji,

z wyrazami szacunku,

Joanna Potęga

Dziękuję Pani za te życzenia. W swoich postach pragnąłem jedynie wyrazić swoją wątpliwość czy rzeczywiście takie czarnowidzenie jest uzasadnione. Sytuacja kultury w Polsce generalnie nie napawa optymizmem, ale jest to raczej wina osób które Polską rządzą. Kultura zwyczajnie przegrywa z tzw. popkulturą a na tę grosza się nie szczędzi. Co gorsza, państwo to wspiera idąc za coraz bardziej prymitywizującym się społeczeństwem. Trudno nam też jest ocenić presję jaką wywiera Ministerstwo KiDN na poszczególne placówki kultury w kwestii oszczędności. Staram się to wszystko obiektywnie ocenić, bez zbędnych emocji i personalnych wycieczek do konkretnej osoby.

Jakub Kalinowski
Biblioteka Narodowa.
Instytut Bibliograficzny.

38

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Maciej Szablewski napisał/a:

(...)
Zmiany były i są potrzebne, więc może zamiast anonimowo sączyć jad na publicznym forum lepiej byłoby zaproponować jakieś konstruktywne rozwiązania? Krytykować potrafi każdy.

Pozdrawiam
Maciej Szablewski
Biblioteka Narodowa

Pozwolę sobie się z Panem nie zgodzić. Jeśli ktoś 'anonimowo sączy jad' na tym Forum to znaczy, że gdzie indziej nie ma możliwości bezpiecznej wypowiedzi. A stwierdzenie 'Krytykować potrafi każdy' jest odmową podjęcia rzeczowej dyskusji.

Namawiam do przedstawiania rzeczowych argumentów i podjęcia z nimi równie rzeczowej polemiki.

Aleksander Radwański
Ossolineum i EBIB

39

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Jakub Kalinowski napisał/a:
Joanna Potęga napisał/a:

Czytając Pańskie wypowiedzi na tym forum odważyłam się zabrać publicznie głos, bo po tylu latach pracy (z mojej perspektywy ocenianych jako w pełni zaangażowanych) oraz licznych doświadczeniach wiem, że nic nie jest idealnie czarno-białe czy zero-jedynkowe... niestety.

Nie wiem jaki jest Pana staż pracy w naszej instytucji, ale szczerze życzę, żeby wiara w sens tej pracy oraz w instytucję, ten idealizm i optymizm jak najdłużej Pana nie opuszczał i służył Pańskiemu rozwojowi zawodowemu, a praca przynosiła Panu dużo przyjemności i satysfakcji,

z wyrazami szacunku,

Joanna Potęga

Dziękuję Pani za te życzenia. W swoich postach pragnąłem jedynie wyrazić swoją wątpliwość czy rzeczywiście takie czarnowidzenie jest uzasadnione. Sytuacja kultury w Polsce generalnie nie napawa optymizmem, ale jest to raczej wina osób które Polską rządzą. Kultura zwyczajnie przegrywa z tzw. popkulturą a na tę grosza się nie szczędzi. Co gorsza, państwo to wspiera idąc za coraz bardziej prymitywizującym się społeczeństwem. Trudno nam też jest ocenić presję jaką wywiera Ministerstwo KiDN na poszczególne placówki kultury w kwestii oszczędności. Staram się to wszystko obiektywnie ocenić, bez zbędnych emocji i personalnych wycieczek do konkretnej osoby.

Panie Jakubie, myślę, że przegrywa przede wszystkim ze sportem. Współcześni odpowiednicy Krasińskich, Zamojskich czy Przeździeckich wolą sponsorować kluby sportowe zamiast wspierać (nie mówię już o zakładaniu własnych) biblioteki czy muzea. Niestety w nauce również brakuje pieniędzy. Uczelnia na której jako doktorant prowadzę zajęcia (UKSW) z powodów finansowych zamyka specjalistyczne kierunki takie jak np. muzeologia. Proszę sobie wyobrazić rozczarowanie studentów, którzy po pierwszym semestrze pierwszego roku dowiadują się nagle, że muszą zmieniać kierunek np. na historię sztuki. Niestety gdy jest kryzys to tnie się wydatki na kulturę i naukę.

40

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

olek napisał/a:
Maciej Szablewski napisał/a:

(...)
Zmiany były i są potrzebne, więc może zamiast anonimowo sączyć jad na publicznym forum lepiej byłoby zaproponować jakieś konstruktywne rozwiązania? Krytykować potrafi każdy.

Pozdrawiam
Maciej Szablewski
Biblioteka Narodowa

Pozwolę sobie się z Panem nie zgodzić. Jeśli ktoś 'anonimowo sączy jad' na tym Forum to znaczy, że gdzie indziej nie ma możliwości bezpiecznej wypowiedzi. A stwierdzenie 'Krytykować potrafi każdy' jest odmową podjęcia rzeczowej dyskusji.

Namawiam do przedstawiania rzeczowych argumentów i podjęcia z nimi równie rzeczowej polemiki.

Szanowny Panie Aleksandrze,
niczego więcej nie oczekuję. Chciałbym od starszych, bardziej doświadczonych i mądrzejszych pracowników usłyszeć merytoryczną dyskusję nad zmianami a nie porównania do biedronki i tym podobne. BN funkcjonując w dawnej strukturze nie sprostała kilku b. ważnym projektom. Nie zgadzam się więc z opiniami, że było kiedyś wspaniale a potem przyszło nowe i gorsze. Chciałbym przeczytać treść tego wspominanego wcześniej dokumentu, który krąży po BN.
Natomiast w kwestii pseudonimów pozostanę przy swoim zdaniu. Notabene przypomina mi to dyskusję o noszeniu masek na manifestacjach smile

41

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Maciej Szablewski napisał/a:

(...)
Nie zgadzam się więc z opiniami, że było kiedyś wspaniale a potem przyszło nowe i gorsze. Chciałbym przeczytać treść tego wspominanego wcześniej dokumentu, który krąży po BN.
Natomiast w kwestii pseudonimów pozostanę przy swoim zdaniu. Notabene przypomina mi to dyskusję o noszeniu masek na manifestacjach smile

Maski na manifestacjach to kwestia zapobiegania przemocy. Nie sądzę by występowało tu jakieś podobieństwo poza czysto formalnym.
Ja też nie uważam, że BN kiedyś była wspaniała a teraz, nagle coś się popsuło. Problem jest bardziej złożony. I dlatego tak trudno go zdefiniować. Może niektórzy używają przesadnej, a nawet obraźliwej metaforyki, ale raczej bym się zastanawiał nad przyczynami a nie czy ktoś wyraził się udatnie.

Nie zajmuję stanowiska w tej dyskusji i sam się zastanawiam na jakim forum i w jakim gronie powinna powstać rzetelna diagnoza i kto powinien przeprowadzić 'kurację'. Mam obawy, że 'dulszczyzna' polegająca na tabu 'publicznego prania brudów' uniemożliwi racjonalne podejście do zagadnienia.

Aleksander Radwański
Ossolineum i EBIB

42

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

olek napisał/a:
Maciej Szablewski napisał/a:

(...)
Nie zgadzam się więc z opiniami, że było kiedyś wspaniale a potem przyszło nowe i gorsze. Chciałbym przeczytać treść tego wspominanego wcześniej dokumentu, który krąży po BN.
Natomiast w kwestii pseudonimów pozostanę przy swoim zdaniu. Notabene przypomina mi to dyskusję o noszeniu masek na manifestacjach smile

Maski na manifestacjach to kwestia zapobiegania przemocy. Nie sądzę by występowało tu jakieś podobieństwo poza czysto formalnym.
Ja też nie uważam, że BN kiedyś była wspaniała a teraz, nagle coś się popsuło. Problem jest bardziej złożony. I dlatego tak trudno go zdefiniować. Może niektórzy używają przesadnej, a nawet obraźliwej metaforyki, ale raczej bym się zastanawiał nad przyczynami a nie czy ktoś wyraził się udatnie.

Nie zajmuję stanowiska w tej dyskusji i sam się zastanawiam na jakim forum i w jakim gronie powinna powstać rzetelna diagnoza i kto powinien przeprowadzić 'kurację'. Mam obawy, że 'dulszczyzna' polegająca na tabu 'publicznego prania brudów' uniemożliwi racjonalne podejście do zagadnienia.

Cieszę się, że zgadzamy się w zasadniczej kwestii (maski takową nie są). Przykro jest czytać pewne komentarze o macierzystej instytucji na najważniejszym w kraju forum bibliotekarskim (choć oczywiście konflikty w tej instytucji były od samego początku jej istnienia i nieraz nabierały charakteru publicznego np. artykuły prof. Zawadzkiego, kierownika ZZMikro). Notabene spotkania dyrekcji z pracownikami odbywały się za obecnej kadencji. Uczestniczyłem w takiej wizytacji w czerwcu 2009r. Być może nie objęły one wszystkich zakładów. Niemniej jednak zasadniczym problemem jest wprowadzenie zmian niezbędnych w czasach kryzysu.

43

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Czytam tak sobie od kilku dni to forum i chciałam zadać zagadkę Paniom tak bardzo się tu użalającym.

Zgadnijcie kto to taki.....???

Kontestuje wszystkie zmiany, lubi dobre premie, preferuje maszyny do pisania i katalogi kartkowe, jeśli już bibliografia to tylko w opasłych tomiszczach like Estreicher, nie uznaje internetu jako fachowego źródła wiedzy, lubi też trolować na forum EBIB zwłaszcza w godzinach pracy za to bierze sowite, jak na nasze warunki wynagrodzenie, lubi adorację  i poważanie, w zamian za to identyfikuje się z biblioteką.

a jak ktoś go zapyta: pani  koleżanka opracowała dziś 10 książek a pani tylko 2 odpowiada:

To skandal, czy ty wiesz szczeniaku co to jest opracowanie dokumentu, to trzeba robić dokładnie i profesjonalnie.

kto to taki ...??? Już wiecie?

To Leśny Dziadek Biblioteczny z BN vel Leśna Babcia Biblioteczna z BN smile

Miłe Panie a może już pora przejść na emeryture i dać szanse młodszym?
Nikt was nie zwalnia, siedzicie jak u Pana Boga za piecem, może zamienicie sie ze mną wynagrdzeniem i pracą? Niecałe 1700 na rękę i cała masa roboty.
Jakby dyrektor miał trochę więcej odwagi wywaliłby to całe towarzystwo wzajemnej adoracji, tyle jest młodych zdolnych ludzi do pracy, po studiach. Byście się wstydziły Panie.

To wszystko!! Też mam prawo wylać swoje żale i tez będę anonimowa a co... proszę Pana Admina, żeby opublikował ten post.

Smerfetka z BN

44

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Maciej Szablewski napisał/a:
olek napisał/a:
Maciej Szablewski napisał/a:

(...)
Zmiany były i są potrzebne, więc może zamiast anonimowo sączyć jad na publicznym forum lepiej byłoby zaproponować jakieś konstruktywne rozwiązania? Krytykować potrafi każdy.

Pozdrawiam
Maciej Szablewski
Biblioteka Narodowa

Pozwolę sobie się z Panem nie zgodzić. Jeśli ktoś 'anonimowo sączy jad' na tym Forum to znaczy, że gdzie indziej nie ma możliwości bezpiecznej wypowiedzi. A stwierdzenie 'Krytykować potrafi każdy' jest odmową podjęcia rzeczowej dyskusji.

Namawiam do przedstawiania rzeczowych argumentów i podjęcia z nimi równie rzeczowej polemiki.

Szanowny Panie Aleksandrze,
niczego więcej nie oczekuję. Chciałbym od starszych, bardziej doświadczonych i mądrzejszych pracowników usłyszeć merytoryczną dyskusję nad zmianami a nie porównania do biedronki i tym podobne. BN funkcjonując w dawnej strukturze nie sprostała kilku b. ważnym projektom. Nie zgadzam się więc z opiniami, że było kiedyś wspaniale a potem przyszło nowe i gorsze. Chciałbym przeczytać treść tego wspominanego wcześniej dokumentu, który krąży po BN.
Natomiast w kwestii pseudonimów pozostanę przy swoim zdaniu. Notabene przypomina mi to dyskusję o noszeniu masek na manifestacjach smile

Szanowny Panie Macieju
Wspaniale niegdyś nie było, struktura BN rzeczywiście była skostniała. Zmiany były konieczne. Jeśli ktoś wspomina dawne czasy, to z tego powodu, że w tej skostniałej BN panowała zupełnie inna atmosfera. Nie było zastraszania ani donosicielstwa. Dlatego niemal wszystkie wypowiedzi sygnowane są pseudonimami. Pracownicy BN po prostu się boją, zwłaszcza, że związki zawodowe milczą. Dyskutować - konstruktywnie - oczywiście trzeba, ale - o czym? W nowym statucie BN jest nowa struktura biblioteki - na pokaz. Do tej pory nie przedstawiono, co z zadaniami zlikwidowanych zakładów, kto będzie je realizował. Z czym dyskutować, skoro nie są znane szczegółowe plany organizacji i rozwoju biblioteki. No i z kim dyskutować? Kto ma być partnerem w tej dyskusji?

45

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

smerfetka napisał/a:

Czytam tak sobie od kilku dni to forum i chciałam zadać zagadkę Paniom tak bardzo się tu użalającym.

Zgadnijcie kto to taki.....???

Kontestuje wszystkie zmiany, lubi dobre premie, preferuje maszyny do pisania i katalogi kartkowe, jeśli już bibliografia to tylko w opasłych tomiszczach like Estreicher, nie uznaje internetu jako fachowego źródła wiedzy, lubi też trolować na forum EBIB zwłaszcza w godzinach pracy za to bierze sowite, jak na nasze warunki wynagrodzenie, lubi adorację  i poważanie, w zamian za to identyfikuje się z biblioteką.

a jak ktoś go zapyta: pani  koleżanka opracowała dziś 10 książek a pani tylko 2 odpowiada:

To skandal, czy ty wiesz szczeniaku co to jest opracowanie dokumentu, to trzeba robić dokładnie i profesjonalnie.

kto to taki ...??? Już wiecie?

To Leśny Dziadek Biblioteczny z BN vel Leśna Babcia Biblioteczna z BN smile

Miłe Panie a może już pora przejść na emeryture i dać szanse młodszym?
Nikt was nie zwalnia, siedzicie jak u Pana Boga za piecem, może zamienicie sie ze mną wynagrdzeniem i pracą? Niecałe 1700 na rękę i cała masa roboty.
Jakby dyrektor miał trochę więcej odwagi wywaliłby to całe towarzystwo wzajemnej adoracji, tyle jest młodych zdolnych ludzi do pracy, po studiach. Byście się wstydziły Panie.

To wszystko!! Też mam prawo wylać swoje żale i tez będę anonimowa a co... proszę Pana Admina, żeby opublikował ten post.

Smerfetka z BN

Szanowna Smerfetko
to się nazywa ageizm, ale skoro lubisz....

46

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Maciej Szablewski napisał/a:

… na wskroś Orwellowsko. Jeśli BN była dawniej tak fantastyczną instytucją to dlaczego NUKAT jest prowadzony przez BUW, dlaczego WBC powstało na długo przez Poloną, a w Projekcie Boscha największe rezultaty osiągnęła BUWr? Błędy pojedynczych ludzi czy raczej wina skostniałych, rozbudowanych i niewydolnych struktur rodem z PRL-u? Zmiany były i są potrzebne, więc może zamiast anonimowo sączyć jad na publicznym forum lepiej byłoby zaproponować jakieś konstruktywne rozwiązania? Krytykować potrafi każdy.

Odpowiedzi na Pana pytania „dlaczego?” nie są tak proste, jak się Panu wydaje. Dlaczego NUKAT w BUW-ie? A między innymi dlatego, że kilku wielkim bibliotekom akademickim udało się dużo wcześniej niż BN pozyskać fundusze na zakup systemu zintegrowanego, kupiły jeden system i to w pewien sposób wymusiło współpracę, budowę wspólnej kartoteki itd. Ale to, co się stało potem – czyli brak woli współpracy BN z NUKAT na rozsądnych warunkach – to już są decyzje pojedynczych ludzi, nie bezwładność struktur czy dywersja pracowników.

Nie, BN nie była fantastyczną instytucją i to prawda, że zmiany były i są potrzebne. I – tego Pan raczej nie pamięta, jako pracownik z krótkim stażem – siedem lat temu Dyrekcja dostała duży kredyt zaufania, nie od wszystkich i nie bez obaw, bo styl zagrywek personalnych był  – oględnie mówiąc – bardzo nieelegancki. Ale świadomość zapóźnienia, marazmu, niedowładu była powszechna, a nadzieje duże. Szkoda, że ten kapitał został roztrwoniony.

A co do Orwella… czyżby Pan niechcący trafił w dziesiątkę? Nowomowa, dwójmyślenie,… ... no, nie idźmy tym tropem!
Wybaczy Pan, że nie odwzajemnimy Pańskiej odwagi cywilnej i nie podpiszemy się. Tak to już bywa, że „wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze”…

47

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Joanna Potęga napisał/a:
Jakub Kalinowski napisał/a:

Do ilu młodszych kolegów dziennie podchodzicie i razem z nimi katalogujecie, przekazujecie uwagi, dbacie o ich rozwój zawodowy? Ilu z was jest mistrzami dla swoich uczniów?

Szanowny Panie Jakubie,

wypowiem się za siebie i w moim imieniu - tak, przez szereg lat podchodziłam do młodszych koleżanek i kolegów,  wprowadzałam do zawodu nowe koleżanki i kolegów, przyuczałam do codziennej 'mrówczej' pracy, robiłam korektę, wskazywałam błędy, zwracałam uwagę, tłumaczyłam, starałam się dbać o ich rozwój zawodowy - przekazywałam swoją wiedzę i dzieliłam się swoim doświadczeniem z całym zaangażowaniem, wiarą w sens pracy dla dobra instytucji oraz moich koleżanek i kolegów, z serdecznością i, nie ukrywam, z przyjemnością. Dokładnie tak, jak robili to moi starsi koledzy wobec mojej osoby. Nie wiem, czy byłam 'mistrzem', nie mi to oceniać.

Z uwagi na moją obecną sytuację nie będę komentować wątków poruszanych w poprzednich postach, ani Pańskich wypowiedzi, dość, że po blisko 14 latach pracy w, i dla tej instytucji, na dnia 7 marca tego roku wyznaczony został termin pierwszej rozprawy w sądzie pracy - przeciwko instytucji z mojego powództwa. Dla dobra obu stron oraz z tzw. ostrożności procesowej nie będę rozwijała tego tematu.

Czytając Pańskie wypowiedzi na tym forum odważyłam się zabrać publicznie głos, bo po tylu latach pracy (z mojej perspektywy ocenianych jako w pełni zaangażowanych) oraz licznych doświadczeniach wiem, że nic nie jest idealnie czarno-białe czy zero-jedynkowe... niestety.

Nie wiem jaki jest Pana staż pracy w naszej instytucji, ale szczerze życzę, żeby wiara w sens tej pracy oraz w instytucję, ten idealizm i optymizm jak najdłużej Pana nie opuszczał i służył Pańskiemu rozwojowi zawodowemu, a praca przynosiła Panu dużo przyjemności i satysfakcji,

z wyrazami szacunku,

Joanna Potęga


Pani Joanno
trzymam za Panią kciuki i życzę, aby sprawiedliwości stało się zadość

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Dublinczyk napisał/a:
smerfetka napisał/a:

Czytam tak sobie od kilku dni to forum i chciałam zadać zagadkę Paniom tak bardzo się tu użalającym.

Zgadnijcie kto to taki.....???

Kontestuje wszystkie zmiany, lubi dobre premie, preferuje maszyny do pisania i katalogi kartkowe, jeśli już bibliografia to tylko w opasłych tomiszczach like Estreicher, nie uznaje internetu jako fachowego źródła wiedzy, lubi też trolować na forum EBIB zwłaszcza w godzinach pracy za to bierze sowite, jak na nasze warunki wynagrodzenie, lubi adorację  i poważanie, w zamian za to identyfikuje się z biblioteką.

a jak ktoś go zapyta: pani  koleżanka opracowała dziś 10 książek a pani tylko 2 odpowiada:

To skandal, czy ty wiesz szczeniaku co to jest opracowanie dokumentu, to trzeba robić dokładnie i profesjonalnie.

kto to taki ...??? Już wiecie?

To Leśny Dziadek Biblioteczny z BN vel Leśna Babcia Biblioteczna z BN smile

Miłe Panie a może już pora przejść na emeryture i dać szanse młodszym?
Nikt was nie zwalnia, siedzicie jak u Pana Boga za piecem, może zamienicie sie ze mną wynagrdzeniem i pracą? Niecałe 1700 na rękę i cała masa roboty.
Jakby dyrektor miał trochę więcej odwagi wywaliłby to całe towarzystwo wzajemnej adoracji, tyle jest młodych zdolnych ludzi do pracy, po studiach. Byście się wstydziły Panie.

To wszystko!! Też mam prawo wylać swoje żale i tez będę anonimowa a co... proszę Pana Admina, żeby opublikował ten post.

Smerfetka z BN

Szanowna Smerfetko
to się nazywa ageizm, ale skoro lubisz....



Apelowałbym jednak o inny poziom dyskusji, można to przecież inaczej sformułować bez tych 'leśnych dziadków' i innych epitetów.
Prawdą jest natomiast, że zwolnień grupowych w Bibliotece nie było; w innych placówkach kultury i owszem... np. w Muzeum Niepodległości.

Jakub Kalinowski
Biblioteka Narodowa.
Instytut Bibliograficzny.

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Maciej Szablewski napisał/a:

Panie Jakubie, myślę, że przegrywa przede wszystkim ze sportem. Współcześni odpowiednicy Krasińskich, Zamojskich czy Przeździeckich wolą sponsorować kluby sportowe zamiast wspierać (nie mówię już o zakładaniu własnych) biblioteki czy muzea. Niestety w nauce również brakuje pieniędzy. Uczelnia na której jako doktorant prowadzę zajęcia (UKSW) z powodów finansowych zamyka specjalistyczne kierunki takie jak np. muzeologia. Proszę sobie wyobrazić rozczarowanie studentów, którzy po pierwszym semestrze pierwszego roku dowiadują się nagle, że muszą zmieniać kierunek np. na historię sztuki. Niestety gdy jest kryzys to tnie się wydatki na kulturę i naukę.

Zgadzam się z Panem, zrobiłem takie duże uogólnienie jak 'popkultura' świadomie, bo i w tym sporcie chodzi tylko o show.
Prywatny mecenat to jeszcze inna para kaloszy, ale ta sama przyczyna - prymitywizacja społeczeństwa.
Polskie 'elity' biznesowe to albo uwłaszczona esbecja, albo cwaniaczki z ZSLowskim rodowodem. Czy takie elity mogą mieć chęć sponsorowania kultury?

A co do UKSW to podam tylko jeden przykład sprzed kilku lat, odejścia tej uczelni od ideałów.
28 maja, rocznica śmierci Stefana Kardynała Wyszyńskiego i Święto Uczelni, są oficjalne obchody, jest koncert Chóru UKSW i.... prawie nikogo nie ma bo ..... Ksiądz Rektor zorganizował dla katolickiej młodzieży koncert rockowy i było 5000 l. piwa  za darmo dla każdego (czy ileś tam juz nie pamiętam). WOW No to Szczęść Wam Boże Księże Rektorze.

Jakub Kalinowski
Biblioteka Narodowa.
Instytut Bibliograficzny.

50

Odp: Beeee jak Biblioteka Nasza ulubiona

Do Smerfetki:
 
Zły pracownik jest złym pracownikiem, niezależnie od wieku.
Chamskie zachowanie jest chamskim zachowaniem, niezależnie od wieku.
Co do tych młodych zdolnych, którzy stoją u bram, również proszę nie generalizować. Jeszcze jako kierownik Instytutu Bibliograficznego wielokrotnie poszukiwałam pracowników i brałam udział w komisjach rekrutacyjnych. Może Pani wierzyć lub nie, ale poziom wiedzy reprezentowany przez zdecydowaną większość wcale nie tak licznych młodych kandydatów był żenujący, za to samoocena zwykle wysoka. Nie śmiałabym jednak twierdzić, że wszyscy młodzi to niedouczeni megalomani. Zresztą zdarzały się i perły.

Jeśli jest Pani tak zdolna, pracowita i uczciwa, to życzę Pani (absolutnie bez ironii) wytrwałości i wszelkiego powodzenia.  I namawiałabym Panią, żeby w imię uczciwości i dla własnej higieny psychicznej starać się o zdrowy osąd i unikać niesprawiedliwych uogólnień. Czy panią Stefanię Skwirowską też by Pani nazwała Leśną Babcią? Panią Marię Lenartowicz?  Mam nadzieję, że obie Panie nie poczują się urażone, że wymieniam Je w tym kontekście, dla obu mam ogromny szacunek; obyśmy w wieku bardzo dojrzałym mieli choć część Ich otwartości umysłu i zapału do pracy, o wiedzy i doświadczeniu nie mówiąc!

Pozdrawiam
Wanda Klenczon 
Instytut Bibliograficzny

PS. To prawda, że w bibliotece mężczyźni są w zdecydowanej mniejszości, ale dlaczego adresuje Pani tę filipikę wyłącznie do „miłych pań”? Czy to się nie nazywa „seksizm”?
A ta babcia-zakapior, która znad maszyny do pisania troluje na forum… czy trochę Panią fantazja nie poniosła?