1

Temat: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Nie należę do osób, które chętnie przyłączają się do każdego protestu, bo nawet jeśli uznaję ich słuszność to nie zawsze jestem pewien czy w ten sposób przybliżymy się do rozwiązania problemu, czy też wprost przeciwnie. W przypadku bibliotek szkolnych nie mam wątpliwości, bo może się stać rzecz bardzo zła i nie ma innego wyjścia jak masowy protest.

Dyskusja o możliwości zastąpienia biblioteki szkolnej filią biblioteki publicznej ma już parę lat. Gdyby jakieś ministerstwo chciało w tej sprawie zrobić coś rzeczywiście pożytecznego, był czas na dogłębne analizy i szeroką dyskusję. Nie przypominam sobie ani jednego ani drugiego, zaś wybuchające od czasu do czasu sprzeciwy wobec prób działań samorządów w tym zakresie prowadzą do powtarzania tych samych argumentów, których nikt nie weryfikuje.

Podstawową nierzetelnością jaką obserwuję, jest notoryczne pomijanie koncepcji biblioteki szkolnej jako centrum informacyjno-komunikacyjnego szkoły i podkreślanie obecnej mizerii wielu bibliotek, by ją przeciwstawić sprawności i ofercie biblioteki publicznej. Jeśli biblioteka szkolna jest zapuszczoną kanciapą z przestarzałym księgozbiorem i niekompetentną obsługą to dlaczego do tego dopuściliśmy? Dlaczego nikt nie bił na alarm, nie żądał programu naprawczego, nie dostrzegł braku 'serca' szkoły? Czy jest w ogóle jakaś koncepcja roli biblioteki szkolnej, która byłaby konsekwentnie realizowana i egzekwowana, tak jak egzekwuje się minima programowe i inne powinności pedagogiczne? Sądząc po reakcji Pani Minister edukacji na propozycje MAiC, chyba nie.

Sama inicjatywa MAiC nie ma na celu żadnej poprawy, zaś wyznaczenie do jej przeprowadzenia Ministra Boniego - specjalisty od przeprowadzania spraw kontrowersyjnych - daje do myślenia. Nie wierzę w żadne 'porozmawiajmy', bo w praktyce oznacza to tylko 'posłucham co mówicie a potem i tak zrobimy swoje'. Bez masowego protestu, jak w sprawie ACTA, nikt nawet nie będzie się zastanawiał, ani rozważał żadnych argumentów.

Ale żeby nie było, kilka przykładów braku rozeznania Pana Ministra. Słyszałem wielokrotnie, że propozycja zastąpienia biblioteki szkolnej filią biblioteki publicznej dotyczy głównie małych miejscowości. To czemu w takim razie, jednym z aktywniejszych miast w tych działaniach jest Wrocław? Zarzuty typu 'zamykanie o 15:00' to jest pomylenie przyczyn ze skutkami. A co miałaby robić biblioteka szkolna po wyjściu wszystkich uczniów i nauczycieli? Nie mówiąc już o potrzebie zatrudnienia liczniejszej kadry, obsługującej popołudniowe godziny. Otwarcie szkoły dla publiczności to też sprawa kontrowersyjna. Kto zadba o nadzór i bezpieczeństwo? To nie będzie generowało kosztów?

Pan Minister zarzeka się, że to dla dobra i samorządy wiedzą lepiej. Jasne. Ale w ustawie tych zarzekań i zapewnień nie będzie. Zostanie tylko wielki drogowskaz z napisem 'TERAZ MOŻNA', który samorządy wykorzystają do ostatniej literki. Bo wszak nie o biblioteki tu chodzi, czy dobrostan kogokolwiek ale o wycięcie kosztownych nauczycielskich etatów z budżetów gmin i powiatów.

To co mnie najbardziej bulwersuje przy tych wszystkich dyskusjach to określanie Karty Nauczyciela mianem przywilejów a protestów bibliotekarzy szkolnych, obroną własnych interesów (miejsc pracy). To przypominam, że Karta Nauczyciela została ustanowiona nie po to by kogoś wywyższyć, ale po to by stworzyć nauczycielom szansę poprawy jakości nauczania. Może nie wszyscy z tej szansy korzystają, ale bez karty - zapomnijcie o jakości nauczania. Owszem, protestują bibliotekarze zatrudnieni w bibliotekach szkolnych. A mają patrzeć jak te biblioteki są degradowane? I co odpowiedzą potem na pytanie 'a gdzieście byli jak likwidowano wasze biblioteki'? Jestem przekonany, że większość bibliotekarzy szkolnych nie trzyma się kurczowo stołków, bo to wykształceni ludzie, którzy poradzą sobie na rynku pracy. Ale czy równie dobrze poradzą sobie dzieci w szkole bez biblioteki?

Moje dzieci chodziły do różnych szkół, gdzie były różne biblioteki szkolne. Ale zawsze wiedziałem, że jak nie będą miały gdzie pójść pomiędzy lekcjami, czy przed lekcją, to w bibliotece szkolnej znajdą bezpieczne miejsce, w którym mogą pożytecznie spędzić czas. Szkoda mi dzieci i rodziców pozbawionych takiego miejsca. Nie dopuście, by samorządy wiedziały lepiej co dla nas dobre. Na pewno nie wszystkie biblioteki szkolne działają dobrze. Można je naprawiać. Jeśli propozycja MAiC wejdzie w życie - takiej szansy już nie będzie.

Namawiam do protestu. A wy zrobicie, jak uważacie.
http://www.stoplikwidacjibibliotek.pl/

Aleksander Radwański
Ossolineum i EBIB

2

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Jest coś, o czym jak na razie nikt nie wspomniał (przynajmniej nic o tym nie wiem). Biblioteki szkolne często są usytuowane w niewielkich pomieszczeniach. By powstała w szkole biblioteka publiczna potrzebne jest miejsce nie tylko nawo dodatkowe książki, ale też np. na komputery dla większej liczby użytkowników. Jest to kolejny problem i kolejne koszty, których ministerstwo chyba nie wzięło pod uwagę.

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Dziękujemy za ważny dla nas wyraz poparcia  smile
Myślę, że bardzo szeroki oddźwięk  tego protestu (http://www.facebook.com/stoplikwidacjibibliotek) oraz listu otwartego http://www.stoplikwidacjibibliotek.pl/list.php, a także fakt, że np. na FB ponad 20% "fanów" to ludzie do 24 roku życia,   zawody, wiek i argumentacja osób podpisujących list  otwarty  itp - wszystko to świadczy, że protest wyszedł poza środowisko bibliotekarskie, zainteresował społeczeństwo, media, a także polityków. Zwraca także uwagę na biblioteki w ogóle - zwłaszcza publiczne, które przecież realizacja projektu MAiC dotknęłaby bardziej niż biblioteki szkolne.
Zachęcamy do wspierania protestu. Tu są informacje o jego genezie, kalendarium zdarzeń i wiele innych. http://www.stoplikwidacjibibliotek.pl/d … w.php#maic

4

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Witam sedno o co walcza bibliotekarze szkolni przyblizy mój artyluł, który ze zmianami opublikowani tu

http://wyborcza.pl/1,76842,13403712,Po_ … n_ref_map=[]

Bibliotekarz współczesny to interdyscyplinarny fachowiec. Bibliotekarz-nauczyciel wydał dużo pieniędzy -swoich -na doskonalenie pedagogiczne Na dodatek zniknie grupa jeleni biorąca bezpłatnie udział w komisjach maturalnych jako opiekunowie MCI a biblioteka jako centrum informatyczne, xero i dodatkowa świetlica a domu BIBLIOTEKARKA drukująca gazetki szkolne z własnego sprzętu i na swoich kartkach. Jesteśmy DARMOWĄ siłą na egzaminach-ciekawe z jakich środków pan Boni zapłaci nadgodziny innym nauczycielom. My tam już nie zasiądziemy i nie popilnujemy uczniów. Tego nie wolno nie-nauczycielom. Nadto środki na książki pochodzą nie od gmin tylko często od komitetu rodziców lub samorządu słuchaczy w zaocznych. Dlaczego mają oni sponsorować kogoś z zewnątrz. Rodzice dadzą na lektury, a ktoś wypożyczy dla siebie.I znowu dziecko bez lektury. Zauważmy, że bibliotekarz w szkole ma 30 godzin czynnej pracy z uczniem .
Jeszcze 8 godzin w skali miesiąca na konserwację księgozbioru czyli praca za introligatora. DARMOWA. Niebezpiecznym aspektem jest fakt bezpieczeństwa dzieci. DO szkoły wejdzie każdy dorosły ... zboczeniec też. Nie wniesie cukierków a może narkotyki. Jak dorośli skorzystają skoro w czasie obecności ucznia w szkole nikt nie może wejść gdy tam są dzieci a w kosztach zakupu partcypują rodzice lub samorządy słuchaczy. Dlaczego mają utrzymywać osiedle? Jak nauczyciel skorzysta z bazy dydaktycznej, którą mu w tym czasie zabierze np. student? Nadto biblioteki szkolne prawie wszystkie mają multimedialne centra informacyjne czyli minimum 4 komputery; skaner, drukarkę i laptop.
Pod artykułem liczne komentarze ...z wrocławskie bibliotekarki...jak one za nas pracują.NIE widząc, że jest to totalitarny zamach na polską szkołę i kulture.

BYLI i tacy co nie chcą utrzymywać darmozjadów a za biblioteli niech ci co czytają płacą.RIPOSTA-No cóż w ramach oszczędności Pan poprosi ,żeby Go zwolnili.Odpoczywa ...do nikogo nie dokłada.Nie wydaje na bilety lub benzynę.Jak Pan jeździ samochodem nie truje atmosfery bo jak.Pracodawca nie wydaje na socjalne dla Pana.Wyobraźmy sobie ,że stworzy ktoś lobby,żeby nie leczył się Pan z ogólnej puli podatków i korzystał z róznych dofinansowanych z ogólej puli rzeczy.Nie mówiąc o kupnie w Pana firmie -jak ktoś przeciw ludziom to po co ludzie mają dawać Panu zarobić.Ja jestem przeciw likwidacji bibliotek.Także przeciw pauperyzacji i pozbawieniu ludzi darmowego dostepu do dóbr kultury.Proszę sobie wyliczyć jakie Pan odprowadza podatki i pokazać mi do jakiej instytucji kulturalnej dołożono je.Pan w ogóle nie widzi ucznia,który w wielu wypadkach już nie ma świetlicy,stołówki a teraz biblioteki.Nie widzi,że rodzice ucznia też płacą podatki.Nie ma świadomości ,że ja  i inni też płacimy i On korzysta z dóbr ,w których jest utopiona nasza kasa.Powinien on i jemu podobni napisać do rzadu,że pragnie korzystać tylko z tego na co starcza jego podatku.Duuuużo by otrzymali.
Trzeba walczyć choćby dlatego,że u MAiC zatrudniono 100 nowych urzędników i dano im uposażenie i premię. tongue
Z wyrazami szacunku.Iza Gwiazda

5

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Całkowicie zgadzam się z postami na tym forum. Cieszę się, że jeszcze są tacy ludzie, którzy wykazują tyle dobrej woli i nie żałują swojego czasu, aby wesprzeć swoich kolegów po fachu, z bibliotek szkolnych - nauczycieli-bibliotekarzy.

Cięcie wydatków budżetowych poprzez łączenie bibliotek szkolnych z bibliotekami publicznymi prowadzi jedynie do złudnych oszczędności, wzrostu ukrytego bezrobocia, a w dłuższej perspektywie czasowej rzeczywistych zwolnień wykształconych, doświadczonych osób pracujących w zawodzie nauczyciela-bibliotekarza. Wydatki jakie ponoszą samorządy w związku z prowadzeniem bibliotek szkolnych nie są tak wysokie, jak przedstawiają to urzędnicy zainteresowani cięciem kosztów tam, gdzie nie ucierpi na tym ich własna kieszeń.

Weźmy jako przykład 14 – tysięczne miasto, w którym są 2 szkoły podstawowe, 1 gimnazjum, 2 szkoły ponadgimnazjalne. Łącznie 5 etatów dla nauczycieli – bibliotekarzy, po jednym w każdej ze szkół. Szkoły te „zbierają” dzieci i młodzież z całego powiatu, także nie są to małe jednostki, do każdej z nich uczęszcza ca. 500 osób. W przeszłości, w tego typu jednostce naukowo – wychowawczej pracowało przynajmniej 2 - 3 nauczycieli – bibliotekarzy. Czy jedna osoba, której zadaniem jest nie tylko wypożyczanie książek, ale także rola wychowawcy, pedagoga, doradcy, inicjatora aktywnego uczestnictwa w życiu szkolnym to tak wiele? Łączenie bibliotek szkolnych z bibliotekami publicznymi spowoduje bezpowrotne wyrwanie tego typu pracowników z życia szkolnego, co przyniesie negatywne skutki dla uczniów. Uczeń przychodzący w takiej sytuacji do dawnej biblioteki szkolnej stanie się zwykłym „petentem”, jak każdy inny czytelnik. W sytuacji, gdzie przyjdzie wypożyczyć lekturę, czy skonsultować z pracownikiem biblioteki chociażby kwestię literatury do prezentacji maturalnej, nie będzie mógł liczyć na to, iż pracownik poświęci mu wystarczającą ilość czasu. Nie wspominając już o aspekcie związanym z bezpieczeństwem w placówce szkolnej – w chwili obecnej szkoły mają rygorystyczne zasady, jeśli chodzi o wstęp osób postronnych na ich teren. Przekształcając biblioteki szkolne w biblioteki publiczne, na teren szkoły, gdzie będzie znajdowała się taka filia biblioteki publicznej, wstęp będzie miał każdy.

Kilka etatów w miejscach, które od lat są integralną częścią szkół. Osób, które nie są jedynie pracownikami administracyjnymi, zajmującymi się utrzymywaniem i udostępnianiem księgozbioru, ale znajdują się w centrum szkolnej społeczności. Organizują wielokrotnie życie szkolne, poprzez prowadzenie różnego rodzaju akcji, konkursów, gazetek szkolnych, pracy samorządu. Niejednokrotnie to nauczyciel – bibliotekarz jest osobą, do której zwraca się z problemem uczeń. Jako osoba pracująca w szkole, wzbudza zaufanie, przy czym nie jawi się uczniom jako osoba oceniająca, która może wyciągnąć negatywne konsekwencje w postaci ocen. Biblioteka od lat jest w szkole swego rodzaju azylem, miejscem, gdzie można bezstresowo odpocząć, spędzić przerwę, odrobić lekcje korzystając z pomocy osoby kompetentnej. Biblioteki to także centra multimedialne – dla wielu uczniów, pochodzących z ubogich rodzin, jedyne miejsce, gdzie można bezpłatnie skorzystać z komputera, drukarek, skanera oraz Internetu.
Czy warto rezygnować z tego wszystkiego dla iluzorycznych oszczędności? Zwiększenie tygodniowego wymiaru pracy o 10 godzin, praca w wakacje, przerwy zimowe? Może warto przeprowadzić sondaż ilu uczniów korzystałoby w tym czasie z biblioteki? Wyników łatwo się domyśleć. Uczniom nie jest potrzebny pracownik kolejnej filii biblioteki publicznej dostępny przez cały rok, ale bibliotekarz – nauczyciel, „wielofunkcyjny” pedagog , dostępny dla niego codziennie w trakcie całego roku szkolnego.

Warto zwrócić także uwagę na aspekt społeczno - kulturalny. W dobie wszechobecnej komputeryzacji istotnym jest, aby od najmłodszych lat rozwijać wśród młodych Polaków szacunek do tradycji, kultury, rozwijać umiejętność czytania ze zrozumieniem. Zamknięcie bibliotek szkolnych, czy jak woli mówić o tym rząd – przekształcenie ich w biblioteki publiczne, odbiera uczniom miejsce, w którym takich właśnie podstawowych wartości powinien się uczyć. Czy chcemy społeczeństwa wtórnych analfabetów? Osób, dla których słowo biblioteka z niczym się nie kojarzy? Uczyć nasze dzieci od najmłodszych lat, że lekturę można ściągnąć z Internetu, a najlepiej znaleźć streszczenie na ściąga.pl? Do tego właśnie w konsekwencji prowadzą pomysły naszych władz. Na całym świecie działają liczne organizacje promujące rozwój intelektualny, konieczność ochrony dziedzictwa kulturowego. A tymczasem Polska? Członek UE, ale także wielu innych międzynarodowych organizacji szuka oszczędności zabierając uczniom – najmłodszym Polakom, przyszłości państwa dostęp do placówki szkolnej, jaką jest biblioteka? Absurd i paradoks w skali ogólnoświatowej.

6

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Proszę Państwa! Nie dajcie się zwieść hasłom o rzekomej likwidacji bibliotek. Hasło bibliotekarsko-nauczycielskich protestów powinno brzmieć: 'wara od Karty Nauczyciela'. Oto jak pisała prasa o gminie Chmielnik:

http://wartowiedziec.org/index.php/eduk … auczycieli

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar … /335152554

http://www.oswiata.abc.com.pl/czytaj/-/ … ki-szkolne

Jak widać, z punktu widzenia ucznia nie miało zmienić się nic. Chodziło o przemianowanie biblioteki szkolnej na gminną, po to by zatrudnić pracowników na umowy na Kodeks Pracy, a nie na Kartę Nauczyciela. Urzędnicy wykombinowali sobie taki sposób na oszczędności. Mieli pecha. Sąd uznał te przemiany formalno-prawne w gmienie Chmielnik za niezgodne z prawem. Projekt Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji ma sprawić, że takie zmiany staną się legalne. Taka to historia z tymi 'likwidacjami' - nie bibliotek, a Karty Nauczyciela. Nie ma tu krzywdy ucznia, jest krzywda bibliotekarza. Czy my, podatnicy, powinniśmy popierać oszczędności na finansowaniu przywilejów jakie daje Karta Nauczyciela, czy się im sprzeciwiać? Niech każdy odpowie sobie sam. Nie pozwólmy jednak nikomu by robił nam wodę z mózgu. Ani bibliotekarzom, ani urzędnikom, ani nikomu innemu.

Oto jak przebiegały ANALOGICZNE protesty i próby rzekomej likwidacji Domów Kultury w Koninie:

http://www.konin.lm.pl/aktualnosci/info … ektora_mdk

http://kulturalnykonin.pl/aktualnosci/9 … iateczna-8

http://zsp.net.pl/ofensywa-przeciw-domom-kultury

http://www.wkonin.pl/go.live.php/PL-H16 … nazwe.html

7

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Michal509 napisał/a:

(...)
Jak widać, z punktu widzenia ucznia nie miało zmienić się nic. Chodziło o przemianowanie biblioteki szkolnej na gminną, po to by zatrudnić pracowników na umowy na Kodeks Pracy, a nie na Kartę Nauczyciela. Urzędnicy wykombinowali sobie taki sposób na oszczędności. Mieli pecha. Sąd uznał te przemiany formalno-prawne w gmienie Chmielnik za niezgodne z prawem. Projekt Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji ma sprawić, że takie zmiany staną się legalne. Taka to historia z tymi 'likwidacjami' - nie bibliotek, a Karty Nauczyciela. Nie ma tu krzywdy ucznia, jest krzywda bibliotekarza.
(...)

To żadna nowość. Wszyscy wiemy, że chodzi o kartę nauczyciela. Uważam jednak, że w powyższym poście jest jeden zasadniczy fałsz. Może w gminie Chmielnik nic by się nie zmieniło, ale czy to dotyczy też Wrocławia, Poznania i Gdańska? I każdej biblioteki szkolnej?

Twierdzenie, że  "Nie ma tu krzywdy ucznia, jest krzywda bibliotekarza." jest dość podłym zabiegiem erystycznym, mającym przedstawić nauczycieli-bibliotekarzy jako osoby zabiegające o swój partykularny interes. To zwykła socjotechnika, by osłabić wiarygodność protestujących i zyskać większe społeczne poparcie dla projektu MAiC.

Moim zdaniem bibliotekarze sobie poradzą. Wielu z nich ma uprawnienia "przedmiotowca" lub drugi zawód. Nie muszą kurczowo trzymać się stołków. Nie lubię cytować samego siebie, ale powtórzę:

'Podstawową nierzetelnością jaką obserwuję, jest notoryczne pomijanie koncepcji biblioteki szkolnej jako centrum informacyjno-komunikacyjnego szkoły i podkreślanie obecnej mizerii wielu bibliotek, by ją przeciwstawić sprawności i ofercie biblioteki publicznej. Jeśli biblioteka szkolna jest zapuszczoną kanciapą z przestarzałym księgozbiorem i niekompetentną obsługą to dlaczego do tego dopuściliśmy?'

Usunięcie z biblioteki nauczycieli-bibliotekarzy likwiduje szansę poprawy sytuacji.

Aleksander Radwański
Ossolineum i EBIB

8

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Wypowiadam się o gminie Chmielnik. O niej czytałem. O innych gminach i bibliotekach się nie wypowiadam. Nie wiem co tam było i co tam ma być. Jeśli uważa Pan, że miała miejsce krzywda ucznia w Chmielniku, proszę o argumenty. Nigdzie w prasie nic o tym nie znalazłem. Ani o protestach uczniów, ani rodziców, że zamyka się bibliotekę w gminie Chmielnik. Wyłącznie o protestach związkowców. Nie było też moim zamiarem twierdznie, że sytuacja w Chmielniku (lub Koninie) jest analogiczna jak we wszystkich gminach w całej Polsce. Dobrze, że zwrócił Pan na to uwagę, jednak przypisywanie mi tutaj fałszowania czegokolwiek, nie odczytuję inaczej jak wyjątkowo złej woli z Pana strony. Uczciwie przyznaję, że nie znalazłem w internecie lepiej opisanego przypadku niż w Chmielniku, ani przypadku, który by się od niego znacząco różnił. Jeśli ma Pan takie informacje, bardzo chętnie się z nimi zapoznam i przyklasnę protestom przeciw 'likwidacjom', jeśli faktycznie w wielu gminach samorządy znacząco utrudniły funkcjonowanie bibliotek. Na razie, nie mam podstaw by tym protestom przyklasnąć.

Proszę mnie nie obrażać. Proszę nie pisać, że to co napisałem jest podłe i nie przypisywać bezpodstawnie, że celem mojej wypowiedzi jest poparcie projektu MAiC. Wyraźnie napisałem, że moim celem jest sprzeciw wobec robienia ludziom wody z mózgu. Dostarczanie linków z szerszymi informacjami pozwala czytelnikom lepiej i uczciwiej wyrobić sobie pogląd.

Tak, przyznaję: z tego co czytałem o gminie Chmielnik, wynika mi, że celem był partykularny interes. Nie mam złudzeń, wcale nie twierdzę, że urzędnicy gminni są lepsi.

9

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Michal509 napisał/a:

Wypowiadam się o gminie Chmielnik. O niej czytałem. O innych gminach i bibliotekach się nie wypowiadam. Nie wiem co tam było i co tam ma być. Jeśli uważa Pan, że miała miejsce krzywda ucznia w Chmielniku, proszę o argumenty. Nigdzie w prasie nic o tym nie znalazłem. Ani o protestach uczniów, ani rodziców, że zamyka się bibliotekę w gminie Chmielnik. Wyłącznie o protestach związkowców. Nie było też moim zamiarem twierdznie, że sytuacja w Chmielniku (lub Koninie) jest analogiczna jak we wszystkich gminach w całej Polsce. Dobrze, że zwrócił Pan na to uwagę, jednak przypisywanie mi tutaj fałszowania czegokolwiek, nie odczytuję inaczej jak wyjątkowo złej woli z Pana strony. Uczciwie przyznaję, że nie znalazłem w internecie lepiej opisanego przypadku niż w Chmielniku, ani przypadku, który by się od niego znacząco różnił. Jeśli ma Pan takie informacje, bardzo chętnie się z nimi zapoznam i przyklasnę protestom przeciw 'likwidacjom', jeśli faktycznie w wielu gminach samorządy znacząco utrudniły funkcjonowanie bibliotek. Na razie, nie mam podstaw by tym protestom przyklasnąć.

Proszę mnie nie obrażać. Proszę nie pisać, że to co napisałem jest podłe i nie przypisywać bezpodstawnie, że celem mojej wypowiedzi jest poparcie projektu MAiC. Wyraźnie napisałem, że moim celem jest sprzeciw wobec robienia ludziom wody z mózgu. Dostarczanie linków z szerszymi informacjami pozwala czytelnikom lepiej i uczciwiej wyrobić sobie pogląd.

Tak, przyznaję: z tego co czytałem o gminie Chmielnik, wynika mi, że celem był partykularny interes. Nie mam złudzeń, wcale nie twierdzę, że urzędnicy gminni są lepsi.

Szanowny Panie,

Nie użyłem terminu 'podły' w stosunku do Pana, ale w stosunku do metody, jaką jest izolacja ludzi sygnalizujących szerszy problem, poprzez wskazanie, że walczą o swój interes. To łatwe i niestety skuteczne, ale w moim odczuciu w tym przypadku nieuprawnione. Więc proszę się tak demonstracyjnie nie obrażać.

Bardzo żałuję, że nie mam czasu by zrobić szerszy research, ale sprawa bibliotek wrocławskich z pewnością była wałkowana w prasie nie raz. Oczywiście więcej jest peanów pochwalnych niż skarg. Muszę tłumaczyć dlaczego? Może ktoś z forumowiczów podrzuci adekwatne linki.

Niestety nie przekonuje mnie Pan trzymając się tego Chmielnika. Akt prawny, który ma powstać nie dotyczy Chmielnika, ale całej Polski. Analiza sytuacji w Chmielniku to chyba trochę za mało, by przewidzieć konsekwencje wprowadzenia tej regulacji. Niestety z tego co obserwuję we Wrocławiu (nie z gazet, ale z relacji bezpośrednio dotkniętych 'szczęściem' zastąpienia biblioteki szkolnej publiczną) wnioski są dość oczywiste. Zastąpić w pełni biblioteką publiczną można tylko dysfunkcyjne biblioteki szkolne.

Nie twierdzę, że mam patent na słuszność, ale moim zdaniem danie samorządom pozwolenia na wyrugowanie bibliotekarzy-nauczycieli to recepta na udupienie jakiejkolwiek dyskusji o poprawie funkcjonowania bibliotek szkolnych. Każdy, kto zajmuje się rozwiązywaniem problemów wie, że problem należy przede wszystkim dobrze zdefiniować. Moim zdaniem problem 'biblioteka szkolna czy publiczna' jest źle zdefiniowany. Najpierw należałoby zadać pytanie o rolę biblioteki szkolnej w edukacji. Sytuacja, w której minister oświaty nie ma o tym pojęcia zakrawa na skandal. I to jest prawdziwe oblicze tego problemu. Karta Nauczyciela to w tym kontekście techniczny szczegół.

Aleksander Radwański
Ossolineum i EBIB

10

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Michal509 napisał/a:

(...) Uczciwie przyznaję, że nie znalazłem w internecie lepiej opisanego przypadku niż w Chmielniku, ani przypadku, który by się od niego znacząco różnił. Jeśli ma Pan takie informacje, bardzo chętnie się z nimi zapoznam i przyklasnę protestom przeciw 'likwidacjom', jeśli faktycznie w wielu gminach samorządy znacząco utrudniły funkcjonowanie bibliotek. Na razie, nie mam podstaw by tym protestom przyklasnąć.
(...)

Chociaż jestem bardzo zajęty postanowiłem Panu pomóc. Nie było tak strasznie trudno znaleźć.
O akcji zastępowania bibliotek szkolnych-publicznymi we Wrocławiu przeczyta Pan tutaj:

http://bibliotekawszkole.pl/BwS_06_2009_06_09.pdf
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,3577 … iczne.html
http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/4 … oteki.html

Proszę nie poprzestawać na samych artykułach. Bardzo ciekawe są komentarze.
Aby umieścić dyskusję w jakimś kontekście polecałbym również podręcznik. Wyrobi Pan sobie pojęcie o funkcjach bibliotek szkolnych.
BOGUMIŁA STANIÓW - BIBLIOTEKA SZKOLNA DZISIAJ
Nawiasem mówiąc autorka tej książki również uczestniczyła w naszych 'wrocławskich' dyskusjach i może sporo powiedzieć zarówno o ich przebiegu jak i sposobach argumentacji.
Gdyby Pan nie zdobył tej książki, można ją kupić tutaj:
http://www.sbp.pl/wydawnictwa/produkt?produkt_id=167
To nie reklama. Wypowiadał się Pan w szlachetnej intencji uratowania mózgów od wody. No więc może warto najpierw ten mózg poćwiczyć.

Aleksander Radwański
Ossolineum i EBIB

11

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

I jeszcze kilka przydatnych linków:
okazuje się, że temat łączenia ma historię sięgającą lat 90. poprzedniego stulecia
http://tnbsp.oeiizk.waw.pl/dokumenty/zest.pdf
i krótka ściąga o różnicach pomiędzy dwoma typami bibliotek:
http://tnbsp.oeiizk.waw.pl/dokumenty/la … oznice.pdf

Aleksander Radwański
Ossolineum i EBIB

12

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Uprzejmie dziękuję za linki. Wkrótce się z nimi zapoznam.

Zgadzam się, że przykład Chmielnika to za mało. Zwracam jednak uwagę, że organizatorzy akcji 'stop likwidacji bibliotek', którą Pan poparł, swoje przekonanie o tym, że projekt MAiC jest taki szkodliwy opierają na ok. 300 przypadkach nielegalnych likwidacji bibliotek. Tymczasem jedynie znam (z prasy) przykład Chmielnika, i, z tego co rzuciłem okiem, wkrótce zapoznam się z Wrocławiem.

Uważam, że ciężar dowodzenia należy do tego kto twierdzenie głosi, a więc to ci co protestują powinni zaprezentować i to co miało miejsce w Chmielniku i we Wrocławiu i gdzie indziej, aby obywatel mógł sobie wyrobić pogląd czego po projekcie można się spodziewać. Zamieścili mnóstwo linków na swojej stronie. Niestety kończy się na ogólnikach. Zarówno ze strony protestujących, jak i MAiC. Na podstawie tych ogólników, trudno powiedzieć co na tym zyska czy straci obywatel, szczególnie ten młody: uczeń. Zestawienie ilościowe, gdzie skończyło się na zamianie Karty Nauczyciela na Kodeks Pracy (jak w Chmielniku), gdzie zamianą na bibliotekę publiczną otwartą dla każdego obywatela, a gdzie na całkowitej likwidacji, itp. byłoby ideałem.

Nie bagatelizowałbym Karty Nauczyciela. Dla części obywateli to temat istotny i często kontrowersyjny. Dlatego uważam, że powinien być wyraźnie zasygnalizowany. Zarówno ze strony protestujących, jak i MAiC.

Jeszcze raz dziękuję za linki.

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Nie rozumiem, dlaczego obrona swojego zawodu (nauczyciela bibliotekarza) miałaby być czymś nagannym.
Przypominam, że państwo polskie wiele lat temu , ustami swoich wysokich urzędników i prawodawców, przyjęło określony model biblioteki szkolnej (zresztą zgodny z wytycznymi UNESCO i tendencjami współczesnej edukacji) –
jako prowadzonej przez nauczyciela pracowni szkolnej o określonych w przepisach zadaniach. Państwo z pieniędzy podatników utrzymywało i utrzymuje kształcenie akademickie w tej dziedzinie. Wszystkie rządy po 1989 stabilność tego modelu potwierdzały w ustawach i dokumentach programowych. we wszystkich oficjalnych wypowiedziach ministrów i innych urzędników. Ostatni raz  obecny rząd potwierdził to w 100% w zapisach preambuły do najważniejszego dokumentu szkolnego – podstawy programowej kształcenie ogólnego. Nic dziwnego, że tysiące osób (zresztą głównie kobiet), wierząc w te zapewnienia państwa, związały z tym zawodem swoje zawodowe życie (a w konsekwencji życie w ogóle), zdobyły odpowiednie wykształcenie, często studia podyplomowe, kursy itp (ponosząc koszty, rezygnując z innych możliwych ścieżek zawodowych). I teraz urząd państwowy bez żadnych badań, bez żadnej diagnozy, bez żadnej analizy zysków i strat   - ot tak,  z poniedziałku na wtorek wymyśla, że to był żart, że te wszystkie gwarancje i zapewnienia są już  nieaktualne i mówi: sorry, zmieniliśmy zdanie, dałyście się nabrać, od jutra będzie inaczej, musicie sobie znaleźć inną pracę...
I to nie chodzi o kilka osób ale o tysiące. Gratuluję tym, którzy nie widzą w tym nic złego, siedzą cicho (a nawet czynią zarzuty)  i życzę, żeby nie mieli takich doświadczeń.

14

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Michal509 napisał/a:

(...)
Uważam, że ciężar dowodzenia należy do tego kto twierdzenie głosi, a więc to ci co protestują powinni zaprezentować i to co miało miejsce w Chmielniku i we Wrocławiu i gdzie indziej, aby obywatel mógł sobie wyrobić pogląd czego po projekcie można się spodziewać. Zamieścili mnóstwo linków na swojej stronie. Niestety kończy się na ogólnikach. Zarówno ze strony protestujących, jak i MAiC. Na podstawie tych ogólników, trudno powiedzieć co na tym zyska czy straci obywatel, szczególnie ten młody: uczeń.  (...)

Co do tego pełna zgoda. W całej sprawie jest za dużo ogólników. Ale dowód też jest trudny, bo brak rzetelnych i obiektywnych badań w tym zakresie. Takie badania powinny chyba inspirować resorty, co w Polsce jest egzotycznym pomysłem. Tymczasem na uczelniach europejskich całe wydziały 'żyją' z badań prowadzonych na zlecenie administracji rządowej lub biznesu. Może zatem teraz byłby dobry moment by takie badania uruchomić? 'Prasówka' to nie najlepsze źródło wiedzy o rzeczywistości. Zdecydowałem się poprzeć protest bo polegam na własnym rozeznaniu. Rozumiem pewne mechanizmy i wiem jak w praktyce działa litera przepisu. Dlatego zalecam ostrożność. Nie uchylajmy drzwi zanim nie upewnimy się, co przez nie przejdzie. Na razie nikt mnie nie przekonał, że jest świadomy konsekwencji. Oczywiście retoryka protestu jest nieco przejaskrawiona. Inaczej jednak nie zostałby on zauważony.

Michal509 napisał/a:

(...)
(...)
Nie bagatelizowałbym Karty Nauczyciela. Dla części obywateli to temat istotny i często kontrowersyjny. Dlatego uważam, że powinien być wyraźnie zasygnalizowany. Zarówno ze strony protestujących, jak i MAiC.

Nie bagatelizuję. Stwierdzam tylko, że nie to stanowi jądro problemu, chociaż dla samorządowców to najważniejsza sprawa. Nie może ona jednak zasłaniać sprawy większej - jak chcemy edukować młode pokolenie. Brak mi wyraźnej odpowiedzi na to pytanie.

Aleksander Radwański
Ossolineum i EBIB

15

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Radzimy nie wdawać się w dyskusję z panem Michałem.
Tłumaczyliśmy mu problematykę i konsekwencje projektu, pokazywaliśmy przykłady bibliotek, wysyłaliśmy linki do aktów prawnych.

Jak sam stwierdził,

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Do Michala509
A moim zdaniem jeśli urząd państwowy chce wprowadzać daleko idące zmiany systemowe w organizacji szkół i innych placówek publicznych, a także (to tez ważne) w życiu tysięcy ludzi, to chyba jednak powinien najpierw przeprowadzić jakieś badania, mieć diagnozę, znać potrzeby, wiedzieć, co i jak trzeba poprawić, ocenić koszty i skutki. Czy się mylę?
ŻADNYCH tego typu badań i analiz nie przeprowadzono. Już nie mówię o takich sprawach jak skonsultowanie propozycji zmian z zainteresowanymi środowiskami, rodzicami, użytkownikami bibliotek

17

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

STOP likwidacji bibliotek napisał/a:

Radzimy nie wdawać się w dyskusję z panem Michałem.
Tłumaczyliśmy mu problematykę i konsekwencje projektu, pokazywaliśmy przykłady bibliotek, wysyłaliśmy linki do aktów prawnych.

Jak sam stwierdził,

Ucięło na cudzysłowie - proszę użyć 'pojedynczego'  sad

Aleksander Radwański
Ossolineum i EBIB

18

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Nie korespondujcie z  Michal509>wszedzie wkleja to samo.Vide
http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/ … komentarze

19

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

olek napisał/a:
STOP likwidacji bibliotek napisał/a:

Radzimy nie wdawać się w dyskusję z panem Michałem.
Tłumaczyliśmy mu problematykę i konsekwencje projektu, pokazywaliśmy przykłady bibliotek, wysyłaliśmy linki do aktów prawnych.

Jak sam stwierdził,

Ucięło na cudzysłowie - proszę użyć 'pojedynczego'  sad

Dziękuję smile

Kontynuując:
Jak sam stwierdził, 'nie ma pojęcia o bibliotekach i ich funkcjach i go to nie obchodzi', po czym zaczął spamować na naszej stronie i w innych portalach tą samą, wklejoną wiadomością. Żadne argumenty, ani dokumenty nie miały znaczenia - liczy się link z Chmielnika do artykułu, w którym nie ma ani słowa o tym, że wszystkie funkcje biblioteki szkolnej zostały zachowane.

Prosiliśmy pana Michała kilkakrotnie o zachowanie zasad dyskusji. Niestety do teraz 'bawimy się' we wklejanie i kasowanie postów smile

Nie da się ocenić tego projektu i grożących konsekwencji, nie znając różnic między biblioteką szkolną, a publiczną.
Likwidacja ('łączenie') bibliotek szkolnych i publicznych ma przynieść oszczędności. Rozumiemy, że może mieć to swoich zwolenników. Jednak żeby ocenić, czy te oszczędności przewyższają straty wynikające z likwidacji bibliotek szkolnych, trzeba te funkcje znać. Należy przyjrzeć się aktom prawnym i praktyce. Wtedy jasne się staje, że zmiana statusu prawnego biblioteki ze szkolnej na publiczną uniemożliwia realizację funkcji wykraczających poza

20

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

To news na temat Chmielnika
http://www.znp.edu.pl/element/1554/Warto_bylo
Panu Michal509 ktoś dobrze napisal 'Mają także skończoną pedagogikę, bo nie mogły by pracować w szkole. Muszą mieć drugą specjalizację, bo chodzą na zastępstwa za innych.

21

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

STOP likwidacji bibliotek napisał/a:

(...)
Prosiliśmy pana Michała kilkakrotnie o zachowanie zasad dyskusji. Niestety do teraz 'bawimy się' we wklejanie i kasowanie postów smile
(...)

W wyobraźni ujrzałem armię Michałów (ten mój jest 509, może są numerowani dla celów rozliczeniowych) toczących niezliczone dyskusje na niezliczonych forach... smile
To już drugi wypadek po BN gdzie przyczyniliśmy się do stworzenia nowych miejsc pracy  smile

Jeśli się okazuje, że to 'wklejanka' to na tym forum zabawa już się skończyła. Pan Michał powiedział swoje, ja grzecznie odpowiedziałem i na razie uważam sprawę za wyczerpaną Więcej 'michałków' nie będzie.  wink

Aleksander Radwański
Ossolineum i EBIB

22

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Sprawa omawiana w tym wątku dotyka mnie szczególnie. Z zainteresowaniem przeczytałam więc raport Filipa Schmidta z badania bibliotek, zreformowanych przez samorząd Jarocina (Schmidt Filip: Raport na temat reformy bibliotek w mieście i gminie Jarocin. Poznań, 13.07.2011; [online]; [data dostępu: 5.12.2012]; warunki dostępu: http://jarocin.pl/pdf/raport_biblioteki.pdf).
Poniżej zamieszczam kilka cytatów z przywołanego raportu, komentując je.

s. 2 'Reforma polegała na przejęciu przez te filie dużej części lub całości zadań bibliotek szkolnych, funkcjonujących dotąd w szkołach położonych na terenie tej samej miejscowości co filie BP'. Jeżeli przejęcie dotyczyło dużej części zadań bibliotek szkolnych, to kto realizował tę pozostałą – mniejszą część? I czy ta część mniejsza to tylko (wymienione w raporcie na s. 3) pozostawienie w szkole księgozbioru podręcznego i lektur? Wyjaśnia się to trochę na:

s. 13 '(…) biblioteka nie ma osobnego pomieszczenia, a należące do niej zbiory umieszczone są w jednej z sal lekcyjnych. (…) są to zwłaszcza materiały wykorzystywane codziennie podczas lekcji: słowniki, encyklopedie, multimedia, czasopisma dla nauczycieli, materiały dydaktyczno-metodyczne, a także pokaźna liczba lektur szkolnych. Zbiory są cały czas uzupełniane przez Radę Rodziców oraz dzięki corocznemu kiermaszowi na rzecz szkoły.' Czyli OP zupełnie 'odpuścił sobie', oczywiście w ramach uzasadnionych oszczędności, jakiekolwiek finansowanie obowiązkowej przecież szkolnej biblioteki. Okazuje się, że w bezpłatnej państwowej szkole lektury i inne wydawnictwa muszą uczniom zapewnić rodzice.

s. 9 'Podczas gdy filie biblioteki publicznej czynne są ok. 300 dni w roku po 8-10 godzin dziennie oraz 4-5 godzin w soboty, biblioteki szkolne otwarte są nie tylko krócej, ale i dostępne są nie więcej niż sto kilkadziesiąt dni w roku – jeśli odliczymy przerwę wakacyjną oraz inne dni wolne, a także dni administracyjne.' Ile z tych 8-10 godzin dziennie przypada na czas pracy szkoły (zatrudnienie bibliotekarzy musi więc być większe niż etat)? Jeśli biblioteki pracują do 18.00, ośmiogodzinna praca rozpoczyna się o 10.00. Co z dostępnością do zbiorów od rana do tej pory? Poza tym od lat już nie ma w szkolnych bibliotekach tzw. dni administracyjnych.

'Dla części bibliotekarek przeniesienie bibliotek do szkół oraz reforma z 2009 roku oznacza z kolei znacznie łatwiejszy dostęp do uczniów – dla celów organizacji lekcji bibliotecznych, konkursów i innych imprez. Jak obrazowo mówi jedna z bibliotekarek, >teraz wystarczy zamówić klasę lub dwie<'. Czy uczniowie w tych bibliotekach pełnią rolę 'wypełniaczy widowni', podobnie, jak w czasach słusznie minionych żołnierze służby zasadniczej?

s. 14 'W każdej z bibliotek wejście do filii biblioteki publicznej jest w jakiś sposób nadzorowane przez szkołę – nauczycieli lub oddelegowanych do tego celu dyżurnych. Nadzór ten sprawowany jest zwłaszcza w czasie przerw międzylekcyjnych, kiedy to chce dostać się do biblioteki szczególnie duża liczba dzieci.' To chyba normalne, że uczniowie chodzą do biblioteki w czasie przerw. I w licznych grupach. Tym między innymi różni się biblioteka szkolna od publicznej

s. 14-15 'osoby nadzorujące starają się często ograniczyć rozmiar fali dzieci, jaka uderza do biblioteki w czasie przerwy, argumentując, że zakłócają one porządek i ciszę biblioteczną.' To następna różnica, z której pewnie bibliotekarze sobie sprawy nie zdawali.

s. 17 'dyżury pełnią nauczyciele. Jak informuje przedstawiciel szkoły, biblioteka nie jest formalnie terenem szkoły, dlatego nauczyciel dyżurny stoi w otwartych bibliotecznych drzwiach (>przy otwartych drzwiach nauczyciel ma kontrolę, co się tam dzieje<) i >dba o bezpieczeństwo dzieci wypożyczających książki<. Ale skargi w ankietach rozkładają się po połowie między nauczycieli oraz bibliotekarkę, ponieważ ona również stara się >wypychać< dzieci na przerwę.' Co jest tu oszczędnością? Zwolniono nauczyciela bibliotekarza, ale dzieci, korzystające ze zbiorów w bibliotece publicznej pilnowane są przez nauczyciela.

s. 47 'Na koniec przyjrzyjmy się, jak z perspektywy czasu oceniają reformę zatrudnieni w badanych filiach bibliotekarze. Na ogół wyrażają oni oceny pozytywne' W jaki sposób i na jakiej podstawie oceniać jakiekolwiek zmiany może ktoś, kto zna tylko jedną stronę zagadnienia?

s. 48 'bibliotekarki wskazują na kwestie organizacyjno-finansowe, postulując zwiększenie wymiaru pracy drugiego bibliotekarza do pełnego etatu. Zwiększona liczba czytelników, bardzo pracowite przerwy oraz duża liczba imprez organizowanych przez bibliotekę sprawiają, że niełatwo jest pracować bibliotekarzowi w pojedynkę. (…)' A nauczyciel bibliotekarz najczęściej pracował na 1 etat, albo i mniej, i to według OP miało wystarczyć.

'Zwiększenie środków na zakupy. Środki na zakupy przekazywane bibliotekom pozostały mniej więcej takie same, mimo silnego zwiększenia liczby czytelników oraz połączenia dwóch profili czytelników.' Tu widzimy następne oszczędności samorządu. Nie było pieniędzy na uzupełnianie zbiorów bibliotek szkolnych, teraz nie ma ich dla połączonych placówek.

Ponadto z wypowiedzi niektórych bibliotekarzy, zamieszczonych w raporcie dowiadujemy się: ('czasami jest taki hałas, że w ogóle człowiek nie słyszy – jak przyjdzie ktoś z zewnątrz – co [ten ktoś] chce wypożyczyć', s. 16, 'bibliotekarka stara się rozwiązywać te problemy uciszając czytelników oraz w razie potrzeby odwołując się do pomocy dyżurującego nauczyciela – tak by wyprosić z biblioteki osoby czyniące duży hałas', s. 20, 'bibliotekarka wspiera się autorytetem pełniącego dyżur nauczyciela, by uspokoić lub wyprosić z biblioteki >rozrabiających< czytelników', s. 20, 'jest taka umowa z paniami w bibliotece, żeby w środku było tylko tyle osób, żeby one mogły zapanować nad nimi, no i obsłużyć ich w czasie przerwy', s. 20).

Ani słowa w całym raporcie nie ma na temat pracy pedagogicznej bibliotekarzy (poza wspomnianymi marginalnie lekcjami bibliotecznymi i konkursami). Czy biblioteka pełni wobec uczniów funkcje wychowawcze, edukacyjne, kompensacyjne. Nie wiemy, czy dzieci dowiadują się w bibliotece o bezpiecznym korzystaniu z zasobów internetu, odpowiedzialnym wyszukiwaniu informacji w różnych źródłach, czy uczą się o zasadach samokształcenia, korzystaniu z różnych typów bibliotek. Bardzo enigmatycznie stwierdza autor raportu, że biblioteki przejęły dużą część lub całość zadań bibliotek szkolnych (s. 2), nie odnosząc się w żaden sposób do szczegółów.

Można mnie posądzić o stronniczość. O to, że komentarze są złośliwe. Że dbam, jako nauczyciel bibliotekarz, o zachowanie własnego miejsca pracy.

W bibliotece publicznej pracowałam ponad dziewięć lat, a teraz od 22 lat pracuję w bibliotece szkolnej. Mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że rola bibliotekarza w obu typach bibliotek różni się diametralnie. I nie wystarczy poszerzenie na papierze (w statucie???) zadań biblioteki publicznej o zadania biblioteki szkolnej, aby uznać, że będą odpowiednio wykonywane. 'Dodanie' bibliotekarzowi pracującemu w filii kilkuset czytelników – dzieci i młodzieży – spowodowało, że ogromnie zwiększył się zakres jego obowiązków. Do wykonywania wielu z nich bibliotekarz nie jest odpowiednio przygotowany. A najgorzej na tym zamieszaniu wychodzą najmniej za nie odpowiedzialni – uczniowie.

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

halinah napisał/a:

W bibliotece publicznej pracowałam ponad dziewięć lat, a teraz od 22 lat pracuję w bibliotece szkolnej. Mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że rola bibliotekarza w obu typach bibliotek różni się diametralnie. I nie wystarczy poszerzenie na papierze (w statucie???) zadań biblioteki publicznej o zadania biblioteki szkolnej, aby uznać, że będą odpowiednio wykonywane. 'Dodanie' bibliotekarzowi pracującemu w filii kilkuset czytelników – dzieci i młodzieży – spowodowało, że ogromnie zwiększył się zakres jego obowiązków. Do wykonywania wielu z nich bibliotekarz nie jest odpowiednio przygotowany. A najgorzej na tym zamieszaniu wychodzą najmniej za nie odpowiedzialni – uczniowie.

Użytkownikami bibliotek publicznych są również dzieci, bardzo często w wieku przedszkolnym, niepotrafiące  samodzielnie czytać. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś źle wyszedł na korzystaniu z biblioteki, także biblioteki publicznej. Spotykam się natomiast z naciskami nauczycieli-bibliotekarzy na dzieci, aby te korzystały z biblioteki szkolnej, a nie publicznej. Nie negując zatem statystycznie wyższego poziomu wykształcenia bibliotekarzy szkolnych od "publicznych", zwracam uwagę, że zrozumienie istoty naszego zawodu nie jest wprost proporcjonalne do rangi dyplomów.
Widząc wskazane wyżej niedorzeczności, oraz wiele innych, zawsze jednak będę bronił istnienia bibliotek szkolnych. Mam jednak coraz mniejsze przekonanie do racji zasięgu Karty Nauczyciela i oświatowych przepisów bibliotecznych.

24

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Być może gdybym od początku zasięgał informacji na tym forum, a nie na stronie 'stop likwidacji bibliotek', również nie zamieszczałbym prowokacyjnego hasła 'wara od Karty Nauczyciela'. Tutaj można przeczytać słowa rozsądku. Widzę, że propagatorzy protestu mnie 'znaleźli' i próbują zdyskredytować. Szkoda na to czasu, ale jeśli jednak ktoś chciałby uczciwie ocenić moje wypowiedzi, niech przeczyta w serwisie 'stop' co pisałem od samego początku. Uznawano nawet moje uwagi za słuszne. Zraziła mnie ta mocno przejaskrawiona retoryka protestu. Pan Aleksander Radwański, jak widzę, doskonale wie co to są nieuczciwe chwyty erystyczne i nie wątpię, że potrafiłby (np. w ramach pożytecznego ćwiczenia mózgu) je wszystkie wyłapać w wypowiedziach osobnika 'STOP'.

Nie bronię nikogo. Zgadzam się, że uczciwe badania i konsultacje powinny mieć miejsce oraz pełna i szczera informacja płynąca z każdej ze stron. Szczególnie do podatnika, bo on za to wszystko płaci.

Co do Chmielnika, w odróżnieniu od protestujących, uważam to za zły przykład 'likwidacji'. Szczególnie jeśli przyświecają im wyższe cele niż zachowanie Karty Nauczyciela. I tyle w tym temacie.

Nigdzie nie napisałem, że obrona swojego zawodu jest czymś nagannym.

Również uważam sprawę za zamkniętą. Dziękuję za możliwość dyskusji.

Pozdrawiam.

PS. Nie jestem radnym z Chmielnika. wink

Odp: Biblioteki szkolne - dlaczego będę protestował

Michal509 napisał/a:

Pan Aleksander Radwański, jak widzę, doskonale wie co to są nieuczciwe chwyty erystyczne i nie wątpię, że potrafiłby (np. w ramach pożytecznego ćwiczenia mózgu) je wszystkie wyłapać w wypowiedziach osobnika 'STOP'.

A co to są "uczciwe" chwyty erystyczne?