Temat: Blog o bibliotekach. O tym, że w takiej formie nie powinno ich być

to jest cytat:

Manifest

Biblioteka według prawdopodobnie wszystkich prawideł jakiejkolwiek ekonomii jest w dzisiejszych czasach instytucją martwą. Jeśli jeszcze tego nie widać, to świadczy to tylko o doskonałym makijażu i niezłej wentylacji.

Większość placówek nadal wygląda tak, jakby zaraz miał je odwiedzić Edward Gierek. Co gorsza, spora część z nich chyba naprawdę czeka na wizytę, a obsługujące je w większości panie nadal uważają ciszę (nomen omen grobową) za wyznacznik jakości placówki. Idzie im nieźle, bo z obserwacji moich, naszych, biznesowych, finansowych, rządowych, a nawet „na czuja” do bibliotek nie przychodzi nikt, kto mógłby narobić hałasu. Ba, jakiegokolwiek dźwięku.

Po prostu nie przychodzi nikt.

„Oczyma wyobraźni słyszę głosy”, które próbują mnie zlinczować za mówienie nieprawdy. Jasne, rozumiem. Wiem, że te „setki czytelników” dziennie to tłumy. I rozumiem, że porównanie do dowolnej księgarni (lub, co gorsza, sieci księgarń) jest nietrafione. W końcu oni zarabiają, mają marketing, udostępniają niemal na miejscu… Zaraz, czy to trochę jak biblioteki?

Nie, spokojnie. Biblioteki nie zarabiają.

Zaraz, gdzieś jest błąd. Skoro ludzie wolą przychodzić do miejsc, gdzie za książki się płaci, a nawet KUPOWAĆ te książki (dla niewtajemniczonych: kupowanie to proces polegający na ODDANIU swoich pieniędzy w zamian za RZECZ), to czemu miejsca z „ludźmi w burych sweterkach” stoją puste i zapomniane?

Umarły przez uduszenie.

Uduszenie sweterkiem. Uduszenie brązem. Uduszenie ciszą. Uduszenie bylejakością. Uduszenie poziomem skomplikowania. Uduszenie spokojem.

Morderstwo przez niedziałanie. Zabójstwo po cichu, w nasuwanych bamboszach i pod tabliczką „zachowaj ciszę!”.

Co gorsza mordercy nigdy nie przeczytają o swojej zbrodni w Internecie.

Nie potrafią z niego korzystać.

    Ten manifest to biblioteka w którą ja wierzę i którą chciałbym widzieć. To nie protest, ale propozycja. Moja biblioteka istnieje inaczej. (Jeśli Ty też w to wierzysz, możesz sobie ściągnąć ten plik, wydrukować, zanieść do swojej biblioteki, rozdać znajomym, albo stwierdzić, że jestem dziwnym oszołomem).

Biblioteka jest miejscem do dyskusji, nie milczenia.

Wymiana zdań i opinii nie może odbywać się w ciszy.

Tworzenie nowych pomysłów to burza mózgów, nie szum uciszania.

Dyskusja to rozmowa, nie notatki.

Biblioteka to ludzie, nie budynki, książki i meble.

To, że budynek wygląda świetnie, w środku są nowoczesne, specjalnie zaprojektowane meble, na których stoją najnowsze książki niewiele da, jeśli wszyscy bibliotekarze będą tylko szarymi myszkami, które nie mają imion.

Imiona nic nie dadzą, jeśli nie będą za nimi stały żywe poglądy, umiejętności i doświadczenie.

Umiejętności nic nie dadzą, jeśli nie będą służyły pomocy innym.

Użytkownik to nie klient. Użytkownik to współpracownik.

Biblioteka to wiedza i doświadczenie, nie schematy i katalogi.

Katalog przedmiotowy, rzeczowy, tematyczny, autorski, tytułowy, UKD, katalog internetowy…

Nikogo to nie obchodzi, dopóki nie znajdą się ludzie, którzy będą umieli pomóc odnaleźć potrzebne informacje.

Potrzebne informacje zdobywa się cały czas. Bibliotekarze muszą umieć wykorzystać swoje umiejętności do pomocy użytkownikom.

Każda wiedza może się przydać. Każde wydarzenie jest istotne. Każda informacja jest ważna.

Każda rozmowa może być najważniejsza i na każde pytanie jest odpowiedź.

Każdy może zadać pytanie i każdy może na nie odpowiedzieć.

Biblioteka to elastyczność i aktywność, nie stałość i bierność.

Każda biblioteka może coś zmienić. Wszystko można zmienić i wszystko można kwestionować.

Wszystko można zorganizować i dla wszystkiego istnieje „coś jeszcze”.

Nawet najlepszy plan nigdy nie jest skończony i można go udoskonalić. W bibliotece nie ma idealnych rozwiązań.

Są tylko niezłe w danej chwili, dla konkretnych ludzi.

Każdy może mieć rację i każdy może działać.

Biblioteka to tworzenie rozwiązań, nie szukanie problemów.

Każdy problem ma rozwiązanie, a jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu.

Wszystko można naprawić, udoskonalić albo zmienić.

Jeśli coś uległo zniszczeniu – trzeba to naprawić.

Jeśli nie można czegoś naprawić – trzeba zdobyć nowy odpowiednik.

Jeśli nie ma nowego odpowiednika – trzeba znaleźć zamiennik.

Jeśli nie ma zamiennika, to czemu jeszcze go nie tworzysz?

Doświadczenie może pomóc w rozwiązywaniu najtrudniejszych problemów.

Biblioteka to kreatywny chaos, nie odtwórczy porządek.

Każdy człowiek to co najmniej jeden pomysł. Każda biblioteka to zbiór pomysłów.

Każdy pomysł jest inny i wszystkie mogą być dobre. Każdy może być najlepszy i wszystkie trzeba sprawdzić.

Nie można ignorować okazji. Nie można krytykować nie rozumiejąc.

Chaos to wszystkie pomysły w jednym miejscu. Porządek to rozdzielanie i segregacja.

W chaosie szukasz nowych odpowiedzi, w porządku znajdujesz stare pytania.

Biblioteka to działanie, nie obserwacja.

Twórz nowe wiadomości.

Nie patrz na to, co jest. Twórz to, czego nie było.

źródło:
May 14, 2011 4:00 pm
http://libway.org/


Otwarte wyzwanie

Bibliotekarze, rzucam Wam wyzwanie.

Jeśli jesteście ciekawymi ludźmi, z pasją, wierzącymi w swoją pracę, działalność, dokonania, wierzącymi, że możecie coś zmienić, nie wierzącymi, że “lepsze jest wrogiem dobrego” i niecieszącymi się, że “zawsze może być gorzej”, jeśli jesteście w stanie wykorzystać Internet do promowania swoich działań, nie pokazywania ich, to ODBLOKUJCIE SWOJE GRUPY na Facebooku, PRZYCIĄGAJCIE ludzi i wyjdźcie do nich, pokażcie, co robicie!

Bo jak nie tylko potwierdzicie niejeden stereotyp o nudnym bibliotekarzu, który nic nie robi. A “czarny PR” sam się nie robi, to Wy go sobie załatwiacie.

źródło:
May 20, 2011 10:00 am
http://libway.org/

2

Odp: Blog o bibliotekach. O tym, że w takiej formie nie powinno ich być

to jest cytat:

....
rusz tyłek i zapytaj
....

źródło:
May 16, 2011 11:08 pm
Apel do studenta INiB
http://libway.org/

Odp: Blog o bibliotekach. O tym, że w takiej formie nie powinno ich być

Szkoda, że Autor tych ciekawych tekstów nie ma imienia...

4

Odp: Blog o bibliotekach. O tym, że w takiej formie nie powinno ich być

Michał Grzeszczuk napisał/a:

Szkoda, że Autor tych ciekawych tekstów nie ma imienia...

Ma. W dyskusjach jest podpisany Jakub Kolakowski.

Aleksander Radwański
Ossolineum i EBIB

Odp: Blog o bibliotekach. O tym, że w takiej formie nie powinno ich być

No faktycznie! Dziękuję i przepraszam. Mógł się jednak podpisać pod tekstami  roll .

Ostatnio edytowany przez Michał Grzeszczuk (2011-05-21 09:00:37)

6

Odp: Blog o bibliotekach. O tym, że w takiej formie nie powinno ich być

Autor tego manifestu pisze, że biblioteka to tworzenie rozwiązań, nie szukanie problemów. Niby prawda, ale problemu nie da się rozwiązać, jeśli się go pierwej nie zidentyfikuje. Jedne z tych problemów są "na wierzchu" i dokuczają, inne jednak w sposób metodyczny trzeba ustalić. Np. czemu do naszej biblioteki nie przychodzą nauczyciele.
Poza tym całkowita zgoda!
Ale ten sam manifest w takim samym stopniu pasuje do cukierni, papierni, jak i np. zakładów uzdatniania surowców wtórnych. Tylko ich pracownicy na ogół nie posiadają tak silnej tożsamości zawodowej i nie są  (na swój sposób) tak zintegrowani jako środowisko zawodowe, więc i nie piszą manifestów.

7

Odp: Blog o bibliotekach. O tym, że w takiej formie nie powinno ich być

@Michał Grzeszczuk: Nie podpisuję się pod tekstami, bo to wydaje mi się w nich najmniej istotne, ale bynajmniej nie kryję się, że ja to ja. :)

@Stefan Kubów: "(...) problemu nie da się rozwiązać, jeśli się go pierwej nie zidentyfikuje (...)" - zgadzam się w 100%. Problem widzę jedynie w tym, że... Wszyscy widzą problemy! Cała ich masa jest już zidentyfikowana! Nie ma pieniędzy, nie ma czytelników, ludzie nie zwracają książek, brakuje ludzi i miejsca... To tylko te najbardziej ogólne, o których słyszę bez przerwy, ale jednak nikt tych rozwiązań nie wymyśla... Kłopot w tym, że jeśli już są, to po pierwsze nikt się nimi nie chwali, a po drugie jeśli już się chwali, to wszyscy myślą, że to jakiś "cud", czy inny przypadek...
I co gorsza czuję to takie magiczne "poklepywanie się po plecach" stwierdzeniami, że "nic nie da się zrobić", "zawsze może być gorzej", czy "jeszcze nie".
Szczególnie "jeszcze nie" nie lubię. Jeśli nie teraz, to kiedy? Za 5 lat, kiedy budżet na biblioteki spadnie do zera i naprawdę nie będzie pieniędzy? Czy jak ebooki naprawdę "zjedzą" cały rynek i papieru nikt nie będzie chciał?
I ja dlatego piszę, że biblioteka to tworzenie rozwiązań. Bo jak rozwiązanie TERAZ nie wyjdzie, to będziemy wiedzieli, że to rozwiązanie się nie sprawdza. TERAZ będziemy to wiedzieli i będziemy mogli od razu zacząć dalej szukać takiego, które się sprawdzi i znajdziemy je szybciej.

8

Odp: Blog o bibliotekach. O tym, że w takiej formie nie powinno ich być

Jakub Kołakowski napisał/a:

@Michał Grzeszczuk: Nie podpisuję się pod tekstami, bo to wydaje mi się w nich najmniej istotne, ale bynajmniej nie kryję się, że ja to ja. smile

@Stefan Kubów: "(...) problemu nie da się rozwiązać, jeśli się go pierwej nie zidentyfikuje (...)" - zgadzam się w 100%. Problem widzę jedynie w tym, że... Wszyscy widzą problemy! Cała ich masa jest już zidentyfikowana! Nie ma pieniędzy, nie ma czytelników, ludzie nie zwracają książek, brakuje ludzi i miejsca... To tylko te najbardziej ogólne, o których słyszę bez przerwy, ale jednak nikt tych rozwiązań nie wymyśla... Kłopot w tym, że jeśli już są, to po pierwsze nikt się nimi nie chwali, a po drugie jeśli już się chwali, to wszyscy myślą, że to jakiś "cud", czy inny przypadek...
I co gorsza czuję to takie magiczne "poklepywanie się po plecach" stwierdzeniami, że "nic nie da się zrobić", "zawsze może być gorzej", czy "jeszcze nie".
Szczególnie "jeszcze nie" nie lubię. Jeśli nie teraz, to kiedy? Za 5 lat, kiedy budżet na biblioteki spadnie do zera i naprawdę nie będzie pieniędzy? Czy jak ebooki naprawdę "zjedzą" cały rynek i papieru nikt nie będzie chciał?
I ja dlatego piszę, że biblioteka to tworzenie rozwiązań. Bo jak rozwiązanie TERAZ nie wyjdzie, to będziemy wiedzieli, że to rozwiązanie się nie sprawdza. TERAZ będziemy to wiedzieli i będziemy mogli od razu zacząć dalej szukać takiego, które się sprawdzi i znajdziemy je szybciej.

Zapraszam do naszej biblioteki. Tu się problemy identyfikuje i rozwiązuje. A jeśli rozwiązania uznaje się za warte upowszechnienia, to się o nich pisze. Jak nie w czasopismach, to w internecie, np. na Forum EBIB.

9

Odp: Blog o bibliotekach. O tym, że w takiej formie nie powinno ich być

PANIE JAKUBIE KOLAKOWSKI - DZIĘKUJĘ  big_smile  ZA MANIFEST. Tak właśnie staram się pracować i widzę, że jest w tym sens. DZIĘKUJĘ

10

Odp: Blog o bibliotekach. O tym, że w takiej formie nie powinno ich być

Manifest słuszny i rzeczywiście ciekawy. Myślę jednak, że ci na uniwersytetach mogą sobie pofilozofować na tematy założeń, celów, kierunków działań itp. a my -  "wyrobnicy" szkolni po prostu to robimy! W szkołach biblioteki żyją! Nie sa szare! Są nowoczesne! I pełne uczniów-czytelników. My bibliotekarze szkolni jesteśmy dobrze wyszkoleni, kreatywni, rozwiązujemy problemy i wyszukujemy rozwiązań! Wszystko to jest! Brak nam tylko wiatru w żagle. To znaczy chcemy pracować w swoim zawodzie za uczciwą pensję i bez lęku, że z roku na rok Organy Prowadzące kurczą nam etaty!

11

Odp: Blog o bibliotekach. O tym, że w takiej formie nie powinno ich być

Witam,
moja biblioteka szkolna też "żyje", można powiedzieć , że przecinają się tu ścieżki wszystkich: uczniów, nauczycieli, rodziców,
nie jest tylko wypożyczalnią i magazynem książek, ale nowoczesną pracownią multimedialną wyposażoną w komputery, skanery, tablicę interaktywną... robimy prezentacje, lekcje multimedialne, projekty, jakkolwiek nowe trendy w edukacji to nazwą:) dzieci spędzają tu chętnie czas i nie ma ciszy...

i co z tego? od września obcięto mi etat do 1/2...czyli biblioteka będzie czynna tylko przez 3 godziny dziennie.
Czy mozna miec jeszcze motywację? Mnie opadły ręce.
pozdrawiam

12

Odp: Blog o bibliotekach. O tym, że w takiej formie nie powinno ich być

I ja też się staram, chociaż prowadzę tylko bibliotekę szkolną w średniej wielkości mieście. Mam bloga, którego nie zaniedbuję i dbam o czytelników. A oni o mnie.
Strona bloga tutaj: http://bibliotekarka.bedzin.pl

13

Odp: Blog o bibliotekach. O tym, że w takiej formie nie powinno ich być

Najmocniej Państwa przepraszam, czy ktoś faktycznie czytał ten manifest? Bo dla mnie to jest zbieranina  złotych myśli wyszperanych w internecie, w stylu "Piekielnych przysłów" z "Zaślubin nieba z piekłem" Blake'a  i w którym natrafić można na uduchowione wyimki z magii kahunówi i samokontroli metodą Silvy typu: "Każdy problem ma rozwiązanie, a jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu." Ta myśl zachwyciła mnie szczególnie (zwłaszcza w kontekście polskich bibliotek) i pokusiłem się o szybkie google.

"Dzięki tej książce mam nadzieję, że zmienię swój tok myślenia i ogólnie podejście do innych ludzi wywarła na mnie pozytywne wrażenie a za moje motto niech będzie służył cytat z tej książki ,,...każdy problem ma rozwiązanie ,  a jeśli nie ma rozwiązania , to nie ma problemu."

- Opinia o książce "Tajemnice największych uwodzicieli" (http://www.podrywaj.org/ksiazki_podrywanie#comment-7603)

Reszty prawd objawionych sprawdzać mi się nie chcę. Zbyt dużo sloganów z kategorii "motywacja: jak odnieść sukces w weekend" lub "zdobywanie świata dla opornych". Przy okazji Seth Godin w roli rewolucyjnego kapłana bibliotekoznawstwa w Polsce? Naprawdę? To może do kanonu świetych włączymy jeszcze Roberta Kiyosaki albo pana Clarksona? Jak dla mnie ten cesarz jest nagi.

14

Odp: Blog o bibliotekach. O tym, że w takiej formie nie powinno ich być

ropuch napisał/a:

(...) Jak dla mnie ten cesarz jest nagi.

Mam podobne odczucia, jednak powstrzymuję się od komentarzy, bo z definicji nie mogę mieć racji, mając 50 lat, z czego ostatnie 20 poświęcone komputeryzacji bibliotek smile
Nie chcę czytać jak bardzo jestem skostniały, jak bardzo nie rozumiem nowoczesności i tym podobnych zarzutów. Czekam co z tego wyniknie i kiedy od salw różnych twierdzeń autor spróbuje przejść do jakiegoś konkretnego projektu.
Same hasła oceniam podobnie jak Pan.

Aleksander Radwański
Ossolineum i EBIB