51

Odp: Innowacja NUKAT

effka napisał/a:

A jak się Państwu podoba pomysł, by w  NUKAT robić hasła wzorcowe dla ... wydawców? (!)
Ma to sens w przypadku starych druków, czy nawet XIX-wiecznych publikacji, ale po co przy współczesnych wydawcach? Czy ktoś widzi w tym jakąś praktyczną wartość? Żeby wyszukać wszystkie publikacje Egmontu? 3579 trafień. Wolters Kluwer 2562 trafienia. Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne 12 553. I co z tego? Czy czytelnicy tego potrzebują?
Takie pomysły to sztuka dla sztuki.

Niestety, to kolejna kłoda rzucana przez Nukat pod nogi bibliotekarzom. Wprawdzie będziemy mieć skatalogowanych 5% zbiorów, ale za to będziemy mieli 'najpiękniejszy indeks na świecie'. Zgroza. Wydawcę można wyszukać przez słowo w haśle, to jest do niczego niepotrzebne. Bardzo byłabym wdzięczna, gdyby ujawnili się ci geniusze, którzy to zaproponowali. Nukat pisze, że to na żądanie bibliotekarzy (wątpię, przecież chyba wyszukiwanie wydawcy przez słowa w hasłach zupełnie wystarcza). To dla nas klęska. Wprawdzie odwleczono ów straszny dzień o pół roku, ale i tak do tego czasu nie zdołamy skatalogować wszystkich pozycji, które gmina w Kaczym Dole wydała z okazji swojego jubileuszu, albo pan Iksiński wydał własnym sumptem. Potem zostaje tylko kopiowanie tego, co już jest.  Przykre. Mieli jednak nosa ci, co nie przystąpili do Nukatu. Tam, gdzie kataloguje się 'z ręki', bez zatwierdzania, może i powstają okazjonalne błędy, ale przynajmniej nie ma nad katalogującymi grupy ludzi, która dla uzasadnienia swojego istnienia wprowadza takie kwiatki.
Komunikat NUKAT.
Uprzejmie informujemy, że od 1 stycznia 2013 roku zgodnie z Państwa oczekiwaniami wprowadzamy w katalogu NUKAT obowiązek stosowania w rekordach bibliograficznych hasła ujednoliconego dla nazwy wydawcy. Dzięki temu wzbogacony zostanie katalog NUKAT, a co za tym idzie Państwa katalogi lokalne, o nowy rodzaj haseł khw oraz o nowe możliwości wyszukiwawcze. Nasi użytkownicy zyskają prosty punkt dostępu do wszystkich publikacji danego wydawcy. Bibliotekarze będą mogli łatwo śledzić nowe publikacje poszczególnych wydawnictw, sprawdzać egzemplarze obowiązkowe. Ujednolicona nazwa wydawcy będzie zatem przydatna nie tylko przy opracowaniu zbiorów, ale także  przy ich gromadzeniu.

Zasady ogólne oraz zasady tworzenia rekordów wzorcowych dla nazw wydawców w CKHW NUKAT i ich stosowania w rekordach bibliograficznych oraz wykaz źródeł wykorzystywanych przy sporządzaniu rekordów haseł wzorcowych dla nazw wydawców w Centralnej Kartotece Haseł Wzorcowych NUKAT znajdują się w zakładce Warsztat katalogera > Ustalenia > Nazwy wydawców.

52

Odp: Innowacja NUKAT

Kataloger napisał/a:

Niestety, to kolejna kłoda rzucana przez Nukat pod nogi bibliotekarzom. Wprawdzie będziemy mieć skatalogowanych 5% zbiorów, ale za to będziemy mieli 'najpiękniejszy indeks na świecie'. Zgroza. Wydawcę można wyszukać przez słowo w haśle, to jest do niczego niepotrzebne. Bardzo byłabym wdzięczna, gdyby ujawnili się ci geniusze, którzy to zaproponowali. Nukat pisze, że to na żądanie bibliotekarzy (wątpię, przecież chyba wyszukiwanie wydawcy przez słowa w hasłach zupełnie wystarcza). To dla nas klęska. Wprawdzie odwleczono ów straszny dzień o pół roku, ale i tak do tego czasu nie zdołamy skatalogować wszystkich pozycji, które gmina w Kaczym Dole wydała z okazji swojego jubileuszu, albo pan Iksiński wydał własnym sumptem. Potem zostaje tylko kopiowanie tego, co już jest.

Kochany Katalogerze, Ty długo myślałeś, zanim wymyśliłeś/wymyśliłaś te banialuki?  big_smile

Agnieszka Kasprzyk

53

Odp: Innowacja NUKAT

Kochany Katalogerze, Ty długo myślałeś, zanim wymyśliłeś/wymyśliłaś te banialuki?  big_smile

Agnieszka Kasprzyk


Merytoryczna odpowiedź NUKATU, szkoda gadać - wszechświaty równoległe. Nawet nie próbuje się Pani ustosunkować do zgłaszanych tu przez kilka osób zastrzeżeń do tego genialnego pomysłu, który ma stać się kłopotem dla nas wszystkich.

54

Odp: Innowacja NUKAT

Gorzej, bo chyba można tu zastosować regułę 20/80 - dwadzieścia procent wydawców publikuje 80% książek. Reszta to tysiące okazjonalnych wydawców, mających czasami tylko jedną książkę w swoim dorobku. I produkuj tu hasła dla każdego z nich. Jak ktoś nie ma do czynienia z rynkiem wydawniczym (szerszym, niż oferta księgarń), to może takie pomysły popierać.

55

Odp: Innowacja NUKAT

Jako niemieszkajaca w Polsce bibliotekarka pytam sie z ciekawosci, jakie sa warunki by miec dostep do NUKAT? Moga byc jego czescia tylko biblioteki uczelniane? Wiaze sie z jakims kosztem? Dziekuje za odpowiedz  smile

56

Odp: Innowacja NUKAT

Zapraszamy serdecznie na stronę katalogu NUKAT - http://www.nukat.edu.pl z informacjami o zbiorach ponad 120 bibliotek oraz na stronę Centrum NUKAT: http://centrum.nukat.edu.pl, gdzie omówione są zasady współpracy.

Pozdrawiam,
iwona wiśniewska
Centrum NUKAT

57

Odp: Innowacja NUKAT

Lucia napisał/a:

Jako niemieszkajaca w Polsce bibliotekarka pytam sie z ciekawosci, jakie sa warunki by miec dostep do NUKAT? Moga byc jego czescia tylko biblioteki uczelniane? Wiaze sie z jakims kosztem? Dziekuje za odpowiedz  smile

Odpowiedź można znaleźć na stronach internetowych NUKAT-u: zob. zakładka

58

Odp: Innowacja NUKAT

Dziekuje smile

59

Odp: Innowacja NUKAT

Witam Państwa.
Chciałem tylko wspomnieć o  sprawie, która nam gdzieś chyba umknęła. Rekordy KHW dla wydawców, na pewno z czasem - jak obejmą odpowiednio dużą część zbiorów, będą  dodatkową bramką do szukania. NUKAT jako taki, komputery jako takie, tak, to wszystko jest ważne, ale to są tylko narzędzia.  Pamiętajmy, ze pracują ludzie dla ludzi. Pracowałem  kilkanaście lat temu w pewnej bibliotece, nie naukowej, niemniej zaczynała się komputeryzować. Zabrakło tam wyobraźni i chęci aby przed komputeryzacją zebrać wspólnie informatyków i bibliotekarzy aby wyjaśnić sobie, czego jedni oczekują, a co  druga strona może dać. Między innymi była niechęć do tworzenia haseł wzorcowych w ogóle. W każdym razie, specyfika tej biblioteki było to, ze zbierała wydawnictwa od 4 wydawców, ale, że nazwę można było zapisać z kropkami, bez kropek, skrótami, nazwą rozwinięta, nazwa częściowo rozwiniętą, to do statystyki podano wydawców ponad dwadzieścia. I trzeba było się tłumaczyć, do kogo , do jakich wydawców idą pieniądze. Inna sprawa, był kolega, który nie był w stanie zrozumieć, ze nie każde pole rekordu musi być zapełnione, i powstały takie kwiatki, jak określnik geograficzny Opowieści o pilocie Pirxie - ziemia, świat, kosmos, okolice, natomiast O wróbelku Elemelku hasło przedmiotowe - ornitologia. Pamiętajmy, żadne normy nie zastąpią wyobraźni i rozsądku.

Ostatnio edytowany przez Szymon_d (2013-04-11 09:59:47)

60

Odp: Innowacja NUKAT

Dzien dobry,

Dlaczego NUKAT konsekwentnie unika ustosunkowania się do obserwacji bibliotekarzy na temat khw dla wydawców? Rozumiem, że przyjęto założenie, że krytycy będą zawsze i  trzeba ich wziąć na przeczekanie?
Dodam, że mam na myśli odpowiedź merytoryczną, a nie lakoniczny (i arogancki, niestety) komentarz, jaki zamieściła p. Agnieszka Kasprzyk.

My tymczasem mamy wrażenie, że będziemy obciążeni czasochłonną pracą, która w jakiś pokrętny sposób zwiększy prestiż katalogu, a w istocie nie będzie znaczącym ulepszeniem wobec dotychczasowych narzędzi wyszukiwawczych. I bez tego procedury opracowania specyficznych dokumentów, które nas obowiązują, są żmudne i pochłaniają ogromne ilości czasu, który przecież można przeznaczyć na zwiększenie liczby skatalogowanych pozycji. A te zdają się nie ubywać...


Administratorzy NUKAT, owszem, dwoją się i troją, sami tworzą hasła i pracują nad automatycznym dodawaniem ich do istniejących opisów, pytam tylko, na ile będą w stanie zagwarantować hasła dla setek wydawnictw specjalistycznych, z którymi mierzymy się w codziennej pracy?


Najbardziej uderzający jest fakt, że dzieje się to w czasach, kiedy automatyzacja w bibliotekach na świecie zmierza do uproszczenia. Już kilka lat temu, i to w Centrum NUKAT, słyszeliśmy o trendach, które zaczynają się pojawiać np. w LCC.
Nie wspomnę o skali digitalizacji i rozrastających się bibliotekach cyfrowych. Ale my zawsze musimy być bardziej papiescy od samego papieża.


Myślę, że nie tylko we własnym imieniu podziękuję za kilka zdań rzeczowego komentarza ze strony pomysłodawców tej zasady, kimkolwiek są (rzekomo inicjatywa wypłynęła ze środowisk bibliotekarskich, więc tym chętniej posłuchamy argumentów).

Z pozdrowieniami
Bibliotekarz i kataloger.

61

Odp: Innowacja NUKAT

Dzień dobry,

zgaduję, że strasznie trudne jest dla bibliotekarza i katalogera podpisać się swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem oraz nazwą instytucji zatrudniającej pod swoim merytorycznym zawodowym zapytaniem neutral

Nie udzieliłam żadnej 'lakonicznej i aroganckiej' odpowiedzi, tylko napisałam co najwyżej 'lakoniczny i arogancki' komentarz, ponieważ pisałam jako Agnieszka Kasprzyk, a nie jako Agnieszka Kasprzyk - pracownik Centrum NUKAT, co jasno wynika z mojego podpisu pod tym komentarzem - podpisałam się tam wyłącznie imieniem i nazwiskiem. Jeśli piszę coś jako pracownik Centrum NUKAT, podpisuję się imieniem, nazwiskiem i nazwą Centrum.

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Kasprzyk

62

Odp: Innowacja NUKAT

Słów kilka w sprawie KHW wydawców.

    Od pewnego czasu w NUKAT-cie wprowadza się obowiązek uwzględnienia KHW wydawców w opisie bibliograficznym dokumentu. Wywołało to niejaką dyskusję, w której padają argumenty m. in., iż dla wygody kilkunastu/kilkudziesięciu osób utrudniono pracę wszystkim. No cóż, jest w tym pewna doza racji. Sam jestem katalogerem i jest to jednak dla mnie dodatkowa praca, a niekiedy dodatkowa trudność,  na którą cieszę się, jak pies na pchły. Chciałbym jednak dyskutantom zadać pewne pytanie, może dosyć abstrakcyjne, ale, uważam, że czasami powinniśmy je sobie zadawać, a tym bardziej uświadamiać , jaka powinna być prawidłowa odpowiedź.
    - Kto jest najważniejszy w bibliotece?
    Otóż, moim zdaniem, najważniejszy jest UŻYTKOWNIK. Bez użytkownika my wszyscy, pracownicy biblioteki, będziemy zgromadzeniem nudzących się, kłócących, intrygujących i niezadowolonych ludzi, zajętych dyskusjami o wydumanych problemach. Natomiast skoro są użytkownicy, to my dla nich pracujemy.
Następnym problemem, który chciałbym poruszyć, to  spróbujmy zdefiniować, co my właściwie produkujemy na zewnątrz, dla użytkownika? Gdzie jest wartość dodana naszej pracy? Myślę, ze większość z nas zgodzi się ze stwierdzeniem,  że naszym produktem jest informacja o informacji. Porządkując informacje o posiadanym zbiorze dokumentów  udostępniamy ją między innymi w formie katalogu. Nasz katalog musi odpowiadać potrzebom użytkownika (skoro zgodziliśmy się wcześniej, ze stwierdzeniem, ze to użytkownik jest najważniejszy, to  my pełnimy funkcje służebną wobec jego potrzeb), i to nie tylko potrzebom dzisiejszym, które znamy, ale i przyszłym, których jeszcze nie umiemy zdefiniować. Na tym polega rozwój bibliotekarstwa.
Pierwsze katalogi były tylko spisami pozycji w kolejności umieszczenia na półce, następnie, w miarę wzrostu objętości zbiorów, i ich różnicowania, zmieniały się potrzeby użytkownika, powstawały więc katalogi alfabetyczne, tytułowe, przedmiotowe, krzyżowe i tak dalej. W katalogach komputerowych innowacyjność polega na tym, że niezależnie od ilości indeksów, od  możliwości dotarcia do opisu, opis bibliograficzny jest tylko jeden, tyle że o rosnącym stopniu skomplikowania. Katalog nie puchnie tak, jak katalog kartkowy, gdzie dodanie każdego indeksu duplikowało ilość szafek i szuflad.
KHW wydawców daje  użytkownikowi kolejny sposób wglądu w zbiór dokumentów. I na pewno, raczej prędzej niż nam się wydaje, niż później, znajdzie się ktoś, komu to właśnie będzie potrzebne. I tu, aby zakończyć lżejszym porównaniem, koszmarną teściową możemy udusić, utopić, lub posiadając nóż nawet poderżnąć jej gardło.  Jak nie będzie noża, pozostają tylko dwie pierwsze możliwości. Pozwólmy sobie, użytkownikowi też, samodzielnie wybrać sposób szukania rozwiązań problemów wyszukiwawczych. A umożliwiamy to dając jak największą ilość furtek do informacji pierwotnej, czyli do dokumentu schowanego gdzieś w naszych zbiorach.

63

Odp: Innowacja NUKAT

Szymon_d napisał/a:

Pozwólmy sobie, użytkownikowi też, samodzielnie wybrać sposób szukania rozwiązań problemów wyszukiwawczych. A umożliwiamy to dając jak największą ilość furtek do informacji pierwotnej, czyli do dokumentu schowanego gdzieś w naszych zbiorach.

Jak najbardziej jestem za. Co więcej, żeby wyjść na przeciw owym potrzebom, zgłaszam kolejny wniosek racjonalizatorski: uwzględnianie w opisie bibliograficznym wielkości czcionki. Głupie? Wcale nie! Wielokrotnie spotkałam się z uzależnieniem wyboru książki przez czytelnika od czytelności tekstu, a więc wielkości użytej czcionki. Nie wszyscy mają doskonały wzrok (albo bardzo długie ręce wink ) i drobna czcionka jest dla takich osób uciążliwa. A gdyby w katalogu była podana taka informacja, to nie trzeba byłoby sprawdzać przydatności książki w sposób, że tak powiem, organoleptyczny. No więc jak, dodajemy kolejny element opisu? Przecież to nie takie trudne, a KHW wielkości czcionki nie będzie zbytnio rozbudowane big_smile .

I na pewno, raczej prędzej niż nam się wydaje, niż później, znajdzie się ktoś, komu to właśnie będzie potrzebne.

64

Odp: Innowacja NUKAT

Szymon_d napisał/a:

Słów kilka w sprawie KHW wydawców.

    Od pewnego czasu w NUKAT-cie wprowadza się obowiązek uwzględnienia KHW wydawców w opisie bibliograficznym dokumentu. Wywołało to niejaką dyskusję, w której padają argumenty m. in., iż dla wygody kilkunastu/kilkudziesięciu osób utrudniono pracę wszystkim. No cóż, jest w tym pewna doza racji. Sam jestem katalogerem i jest to jednak dla mnie dodatkowa praca, a niekiedy dodatkowa trudność,  na którą cieszę się, jak pies na pchły. Chciałbym jednak dyskutantom zadać pewne pytanie, może dosyć abstrakcyjne, ale, uważam, że czasami powinniśmy je sobie zadawać, a tym bardziej uświadamiać , jaka powinna być prawidłowa odpowiedź.
    - Kto jest najważniejszy w bibliotece?
    Otóż, moim zdaniem, najważniejszy jest UŻYTKOWNIK. Bez użytkownika my wszyscy, pracownicy biblioteki, będziemy zgromadzeniem nudzących się, kłócących, intrygujących i niezadowolonych ludzi, zajętych dyskusjami o wydumanych problemach. Natomiast skoro są użytkownicy, to my dla nich pracujemy.
Następnym problemem, który chciałbym poruszyć, to  spróbujmy zdefiniować, co my właściwie produkujemy na zewnątrz, dla użytkownika? Gdzie jest wartość dodana naszej pracy? Myślę, ze większość z nas zgodzi się ze stwierdzeniem,  że naszym produktem jest informacja o informacji. Porządkując informacje o posiadanym zbiorze dokumentów  udostępniamy ją między innymi w formie katalogu. Nasz katalog musi odpowiadać potrzebom użytkownika (skoro zgodziliśmy się wcześniej, ze stwierdzeniem, ze to użytkownik jest najważniejszy, to  my pełnimy funkcje służebną wobec jego potrzeb), i to nie tylko potrzebom dzisiejszym, które znamy, ale i przyszłym, których jeszcze nie umiemy zdefiniować. Na tym polega rozwój bibliotekarstwa.
Pierwsze katalogi były tylko spisami pozycji w kolejności umieszczenia na półce, następnie, w miarę wzrostu objętości zbiorów, i ich różnicowania, zmieniały się potrzeby użytkownika, powstawały więc katalogi alfabetyczne, tytułowe, przedmiotowe, krzyżowe i tak dalej. W katalogach komputerowych innowacyjność polega na tym, że niezależnie od ilości indeksów, od  możliwości dotarcia do opisu, opis bibliograficzny jest tylko jeden, tyle że o rosnącym stopniu skomplikowania. Katalog nie puchnie tak, jak katalog kartkowy, gdzie dodanie każdego indeksu duplikowało ilość szafek i szuflad.
KHW wydawców daje  użytkownikowi kolejny sposób wglądu w zbiór dokumentów. I na pewno, raczej prędzej niż nam się wydaje, niż później, znajdzie się ktoś, komu to właśnie będzie potrzebne. I tu, aby zakończyć lżejszym porównaniem, koszmarną teściową możemy udusić, utopić, lub posiadając nóż nawet poderżnąć jej gardło.  Jak nie będzie noża, pozostają tylko dwie pierwsze możliwości. Pozwólmy sobie, użytkownikowi też, samodzielnie wybrać sposób szukania rozwiązań problemów wyszukiwawczych. A umożliwiamy to dając jak największą ilość furtek do informacji pierwotnej, czyli do dokumentu schowanego gdzieś w naszych zbiorach.

No tak, możemy sobie wyobrazić, że przyszłego czytelnika mogą zainteresować książki z informacjami o autorach na ostatniej stronie okładki, albo ze zdjęciem autora(ki) na okładce albo książki o porowatej fakturze okładki. W Stanach czy w Anglii uwzględni się to w nowym MARC-u, w wyniku czego zdrożeją rekordy sprzedawane bibliotekom przez formy żyjące z ich sporządzania i sprzedaży, a w Polsce wydłuży się jeszcze czas opracowania albo zatrudni nowych katalogerów lub speców do badania powierzchni okładek. Bo o pracę ciężko i każdy dodatkowy etat jest w cenie.
Użytkowników interesuje dostęp do książek w bibliotekach, nierzadko jak najszybszy po ich ukazaniu się w druku, a z tym jest coraz większy problem w bibliotekach, a nie z brakiem coraz bardziej drobiazgowych detali w rekordach

65

Odp: Innowacja NUKAT

Magda N. napisał/a:
Szymon_d napisał/a:

Pozwólmy sobie, użytkownikowi też, samodzielnie wybrać sposób szukania rozwiązań problemów wyszukiwawczych. A umożliwiamy to dając jak największą ilość furtek do informacji pierwotnej, czyli do dokumentu schowanego gdzieś w naszych zbiorach.

Jak najbardziej jestem za. Co więcej, żeby wyjść na przeciw owym potrzebom, zgłaszam kolejny wniosek racjonalizatorski: uwzględnianie w opisie bibliograficznym wielkości czcionki. Głupie? Wcale nie! Wielokrotnie spotkałam się z uzależnieniem wyboru książki przez czytelnika od czytelności tekstu, a więc wielkości użytej czcionki. Nie wszyscy mają doskonały wzrok (albo bardzo długie ręce wink ) i drobna czcionka jest dla takich osób uciążliwa. A gdyby w katalogu była podana taka informacja, to nie trzeba byłoby sprawdzać przydatności książki w sposób, że tak powiem, organoleptyczny. No więc jak, dodajemy kolejny element opisu? Przecież to nie takie trudne, a KHW wielkości czcionki nie będzie zbytnio rozbudowane big_smile .

I na pewno, raczej prędzej niż nam się wydaje, niż później, znajdzie się ktoś, komu to właśnie będzie potrzebne.

Takie kodowanie już istnieje, choć może nie tak szczegółowe. Tyle, że nie używa się do tego khw (jestem bardzo ciekawa, czy wiecie, dlaczego? smile ), a kodów w rekordzie bibliograficznym - w formacie MARC21 można zakodować druk standardowy, druk dużą czcionką, książki alfabetem Braille'a oraz mikroformy, do których odczytu potrzebne jest urządzenie powiększające. A jak zostanie to zakodowane i system wyszukiwawczy pozwala użyć takiego kodu jako kryterium wyszukiwania, to rzecz jasna, można później takie publikacje wyszukać. Oczywiście, czy zostanie to zakodowane, leży w gestii katalogującego - jak nie zechce tej opcji użyć, to klops smile

Agnieszka Kasprzyk

66

Odp: Innowacja NUKAT

Stefan Kubów napisał/a:
Szymon_d napisał/a:

Słów kilka w sprawie KHW wydawców.

    Od pewnego czasu w NUKAT-cie wprowadza się obowiązek uwzględnienia KHW wydawców w opisie bibliograficznym dokumentu. Wywołało to niejaką dyskusję, w której padają argumenty m. in., iż dla wygody kilkunastu/kilkudziesięciu osób utrudniono pracę wszystkim. No cóż, jest w tym pewna doza racji. Sam jestem katalogerem i jest to jednak dla mnie dodatkowa praca, a niekiedy dodatkowa trudność,  na którą cieszę się, jak pies na pchły. Chciałbym jednak dyskutantom zadać pewne pytanie, może dosyć abstrakcyjne, ale, uważam, że czasami powinniśmy je sobie zadawać, a tym bardziej uświadamiać , jaka powinna być prawidłowa odpowiedź.
    - Kto jest najważniejszy w bibliotece?
    Otóż, moim zdaniem, najważniejszy jest UŻYTKOWNIK. Bez użytkownika my wszyscy, pracownicy biblioteki, będziemy zgromadzeniem nudzących się, kłócących, intrygujących i niezadowolonych ludzi, zajętych dyskusjami o wydumanych problemach. Natomiast skoro są użytkownicy, to my dla nich pracujemy.
Następnym problemem, który chciałbym poruszyć, to  spróbujmy zdefiniować, co my właściwie produkujemy na zewnątrz, dla użytkownika? Gdzie jest wartość dodana naszej pracy? Myślę, ze większość z nas zgodzi się ze stwierdzeniem,  że naszym produktem jest informacja o informacji. Porządkując informacje o posiadanym zbiorze dokumentów  udostępniamy ją między innymi w formie katalogu. Nasz katalog musi odpowiadać potrzebom użytkownika (skoro zgodziliśmy się wcześniej, ze stwierdzeniem, ze to użytkownik jest najważniejszy, to  my pełnimy funkcje służebną wobec jego potrzeb), i to nie tylko potrzebom dzisiejszym, które znamy, ale i przyszłym, których jeszcze nie umiemy zdefiniować. Na tym polega rozwój bibliotekarstwa.
Pierwsze katalogi były tylko spisami pozycji w kolejności umieszczenia na półce, następnie, w miarę wzrostu objętości zbiorów, i ich różnicowania, zmieniały się potrzeby użytkownika, powstawały więc katalogi alfabetyczne, tytułowe, przedmiotowe, krzyżowe i tak dalej. W katalogach komputerowych innowacyjność polega na tym, że niezależnie od ilości indeksów, od  możliwości dotarcia do opisu, opis bibliograficzny jest tylko jeden, tyle że o rosnącym stopniu skomplikowania. Katalog nie puchnie tak, jak katalog kartkowy, gdzie dodanie każdego indeksu duplikowało ilość szafek i szuflad.
KHW wydawców daje  użytkownikowi kolejny sposób wglądu w zbiór dokumentów. I na pewno, raczej prędzej niż nam się wydaje, niż później, znajdzie się ktoś, komu to właśnie będzie potrzebne. I tu, aby zakończyć lżejszym porównaniem, koszmarną teściową możemy udusić, utopić, lub posiadając nóż nawet poderżnąć jej gardło.  Jak nie będzie noża, pozostają tylko dwie pierwsze możliwości. Pozwólmy sobie, użytkownikowi też, samodzielnie wybrać sposób szukania rozwiązań problemów wyszukiwawczych. A umożliwiamy to dając jak największą ilość furtek do informacji pierwotnej, czyli do dokumentu schowanego gdzieś w naszych zbiorach.

No tak, możemy sobie wyobrazić, że przyszłego czytelnika mogą zainteresować książki z informacjami o autorach na ostatniej stronie okładki, albo ze zdjęciem autora(ki) na okładce albo książki o porowatej fakturze okładki. W Stanach czy w Anglii uwzględni się to w nowym MARC-u, w wyniku czego zdrożeją rekordy sprzedawane bibliotekom przez formy żyjące z ich sporządzania i sprzedaży, a w Polsce wydłuży się jeszcze czas opracowania albo zatrudni nowych katalogerów lub speców do badania powierzchni okładek. Bo o pracę ciężko i każdy dodatkowy etat jest w cenie.
Użytkowników interesuje dostęp do książek w bibliotekach, nierzadko jak najszybszy po ich ukazaniu się w druku, a z tym jest coraz większy problem w bibliotekach, a nie z brakiem coraz bardziej drobiazgowych detali w rekordach

Narzekanie - polski sport narodowy smile

Agnieszka Kasprzyk

67

Odp: Innowacja NUKAT

Do Pana Stefana Kubowa

Całkowicie się z Panem zgadzam, uwzględnienie w opisie bibliograficznym takich parametrów dokumentu jak porowatość okładki czy gramatura papieru zaowocuje u nas puchnięciem bibliotek o dalsze etaty. Po prostu użytkownik będzie bardziej kompleksowo obsłużony./ Niemniej, we współczesnym świecie ponad połowa nowych miejsc pracy jest tworzona w sferze usług a nie w przemyśle. I nam, bibliotekarzom, bliżej do najemnego kolejkowego stacza, czy masażystki - pediciurzystki niż robotnika w fabryce samochodów.

Do Pani Magdy N. - gościa,

Pracowałem jakiś czas w Bibliotece Polskiego Związku Niewidomych, i potwierdzam, że wielkość czcionki jest ważnym elementem funkcjonalności dokumentu (przynajmniej dla pewnej części użytkowników) i dodanie takiej informacji jako kolejnego kryterium wyszukiwawczego nie jest bezsensowne.

Co do postulatu jak najszybszego dostępu do nowej pozycji, w mojej bibliotece (jednej z wydziałowych na UW) sprawa jest rozwiązana w sposób , wiem, nie idealny, ale jak do tej pory wystarczający, tak, iż jest jeden komputer z archaicznym DOS-owym katalogiem UNIKAT zainstalowanym jako katalog lokalny, w którym  opis bibliograficzny, czasami uproszczony, czasami niekompletny, ale  jest dostępny dla użytkownika w czasie nie dłuższym 48 godzin od  pojawienia się pozycji na terenie biblioteki.
Szymon D.

Ostatnio edytowany przez Szymon_d (2013-04-09 12:36:09)

68

Odp: Innowacja NUKAT

kea napisał/a:
Stefan Kubów napisał/a:
Szymon_d napisał/a:

Słów kilka w sprawie KHW wydawców.

    Od pewnego czasu w NUKAT-cie wprowadza się obowiązek uwzględnienia KHW wydawców w opisie bibliograficznym dokumentu. Wywołało to niejaką dyskusję, w której padają argumenty m. in., iż dla wygody kilkunastu/kilkudziesięciu osób utrudniono pracę wszystkim. No cóż, jest w tym pewna doza racji. Sam jestem katalogerem i jest to jednak dla mnie dodatkowa praca, a niekiedy dodatkowa trudność,  na którą cieszę się, jak pies na pchły. Chciałbym jednak dyskutantom zadać pewne pytanie, może dosyć abstrakcyjne, ale, uważam, że czasami powinniśmy je sobie zadawać, a tym bardziej uświadamiać , jaka powinna być prawidłowa odpowiedź.
    - Kto jest najważniejszy w bibliotece?
    Otóż, moim zdaniem, najważniejszy jest UŻYTKOWNIK. Bez użytkownika my wszyscy, pracownicy biblioteki, będziemy zgromadzeniem nudzących się, kłócących, intrygujących i niezadowolonych ludzi, zajętych dyskusjami o wydumanych problemach. Natomiast skoro są użytkownicy, to my dla nich pracujemy.
Następnym problemem, który chciałbym poruszyć, to  spróbujmy zdefiniować, co my właściwie produkujemy na zewnątrz, dla użytkownika? Gdzie jest wartość dodana naszej pracy? Myślę, ze większość z nas zgodzi się ze stwierdzeniem,  że naszym produktem jest informacja o informacji. Porządkując informacje o posiadanym zbiorze dokumentów  udostępniamy ją między innymi w formie katalogu. Nasz katalog musi odpowiadać potrzebom użytkownika (skoro zgodziliśmy się wcześniej, ze stwierdzeniem, ze to użytkownik jest najważniejszy, to  my pełnimy funkcje służebną wobec jego potrzeb), i to nie tylko potrzebom dzisiejszym, które znamy, ale i przyszłym, których jeszcze nie umiemy zdefiniować. Na tym polega rozwój bibliotekarstwa.
Pierwsze katalogi były tylko spisami pozycji w kolejności umieszczenia na półce, następnie, w miarę wzrostu objętości zbiorów, i ich różnicowania, zmieniały się potrzeby użytkownika, powstawały więc katalogi alfabetyczne, tytułowe, przedmiotowe, krzyżowe i tak dalej. W katalogach komputerowych innowacyjność polega na tym, że niezależnie od ilości indeksów, od  możliwości dotarcia do opisu, opis bibliograficzny jest tylko jeden, tyle że o rosnącym stopniu skomplikowania. Katalog nie puchnie tak, jak katalog kartkowy, gdzie dodanie każdego indeksu duplikowało ilość szafek i szuflad.
KHW wydawców daje  użytkownikowi kolejny sposób wglądu w zbiór dokumentów. I na pewno, raczej prędzej niż nam się wydaje, niż później, znajdzie się ktoś, komu to właśnie będzie potrzebne. I tu, aby zakończyć lżejszym porównaniem, koszmarną teściową możemy udusić, utopić, lub posiadając nóż nawet poderżnąć jej gardło.  Jak nie będzie noża, pozostają tylko dwie pierwsze możliwości. Pozwólmy sobie, użytkownikowi też, samodzielnie wybrać sposób szukania rozwiązań problemów wyszukiwawczych. A umożliwiamy to dając jak największą ilość furtek do informacji pierwotnej, czyli do dokumentu schowanego gdzieś w naszych zbiorach.

No tak, możemy sobie wyobrazić, że przyszłego czytelnika mogą zainteresować książki z informacjami o autorach na ostatniej stronie okładki, albo ze zdjęciem autora(ki) na okładce albo książki o porowatej fakturze okładki. W Stanach czy w Anglii uwzględni się to w nowym MARC-u, w wyniku czego zdrożeją rekordy sprzedawane bibliotekom przez formy żyjące z ich sporządzania i sprzedaży, a w Polsce wydłuży się jeszcze czas opracowania albo zatrudni nowych katalogerów lub speców do badania powierzchni okładek. Bo o pracę ciężko i każdy dodatkowy etat jest w cenie.
Użytkowników interesuje dostęp do książek w bibliotekach, nierzadko jak najszybszy po ich ukazaniu się w druku, a z tym jest coraz większy problem w bibliotekach, a nie z brakiem coraz bardziej drobiazgowych detali w rekordach

Narzekanie - polski sport narodowy smile

Agnieszka Kasprzyk

Pani to odbiera jako narzekanie? No, to nie mógłbym skwitować to stwierdzeniem, że nie mam nic więcej do powiedzenia.  Rozbudowujmy rekordy aż do granic absurdu! Podatnik za to zapłaci. Z entuzjazmem, bo nie będzie narzekał, żeby się nie narazić na osąd, że narzekanie to polski sport narodowy.
W charakterze hobby możemy dopisywać do rekordów do zechcemy,  informować o wielkości, a nawet kroju czcionki, odcieniu lub gramaturze papieru, domalowywać do tego kwiatki, wzorki i wierszyki. Ale jako hobby, a nie na etatach, nawet marnie opłacanych.
Na co dzień spotykam się z czytelnikami, którzy w większości utrzymują bibliotekę płacąc czesne lub pobierającymi wynagrodzenie, które mogłoby być większe, gdyby nie nakłady na bibliotekę. Więc może bardziej namacalnie rozumiem poczucie odpowiedzialności za każdy grosz wydany na pracę biblioteki i koszt każdej minuty mego czasu pracy, żeby przeznaczać go na wypełnianie pola z informacją o wydawcy.  Bo realny fundator biblioteki to jednak ktoś inny niż anonimowy podatnik.  On chce mieć pewność, że jego pieniądze nie są wydawane lekką ręką, pod potrzeby, które zaistnieją lub nie. I może to sprawdzić. Dlatego zamiast wypełniania pola na nazwę wydawcy, wolę zrobić rekord  artykułu np. o psychologicznym aspekcie starzenia się lub o zdaniu Hannnah Arendt na temat wychowania dzieci żydowskich, w jakiejś książce lub czasopiśmie. Bo wiem, że będzie on bardziej przydatny użytkownikom TU I TERAZ, a nie dla zaspokojenia ciekawości przyszłego użytkownika, czy znajduje się on w książce wydanej przez Scholar lub WN PWN. Tym bardziej, że informacja ta i tak znajduje się w rekordzie książki.
Można taką postawę nazwać narzekactwem. W moim przekonaniu jest to jednak przejaw wyczulenia na potrzeby realnego użytkownika, a nie jakiegoś przyszłego. Już bardziej sensowne, jeśli zgoda nie za wskazane, uważam uzupełnianie rekordu - opcjonalne - o informacje o druku dużą czcionką. Bo są DZIŚ czytelnicy, dla których jest to realnie ważna informacja.  Ale i rekord w OPAC-u musiałby być dla nich dostatecznie czytelny.

Ostatnio edytowany przez Stefan Kubów (2013-04-09 21:48:44)

69

Odp: Innowacja NUKAT

Do Pana Stefana Kubów.

Istotnie, artykuł na temat Hannah Arendt, czy psychologicznym aspekcie starzenia się, czy nawet o kontekstowości emocji w sztuce  jest bardziej przydatny TU i TERAZ  od hasła KHW dla wydawcy. Nie przeczę. Informacja , czy książka jest wydana przez SCHOLAR czy  WN PWN ma znaczenie może mniejsze.
Ale jak będę porównywał książkę wydana przez WN PWN, albo W. N.  P. W. N.  lub Wydawnictwo Naukowe PWN czy Wyd. Nauk. P. W. N, to ju z popadam w chaos, który może zmniejszyć właśnie KHW. I dla tego, z całym szacunkiem dla Pana, pozostaję przy moim poprzednim stanowisku.

Ostatnio edytowany przez Szymon_d (2013-04-11 09:57:43)

70

Odp: Innowacja NUKAT

Szymon_d napisał/a:

Do Pana Stefana Kubów.

Istotnie, artykuł na temat Hannah Arendt, czy psychologicznym aspekcie starzenia się, czy nawet o kontekstowości emocji w sztuce  jest bardziej przydatny TU i TERAZ  od hasła KHW dla wydawcy. Nie przeczę. Informacja , czy książka jest wydana przez SCHOLAR czy  WN PWN ma znaczenie może mniejsze.
Ale jak będę porównywał książkę wydana przez WN PWN, albo W. N.  P. W. N.  lub Wydawnictwo Naukowe PWN czy Wyd. Nauk. P. W. N, to ju z popadam w chaos, który może zmniejszyć właśnie KHW. I dla tego, z całym szacunkiem dla Pana, pozostaję przy moim poprzednim stanowisku.

Panie Szymonie, na te potrzeby tworzę własną kartotekę wzorcową, wzorowaną na NUKAT. I to mi się sprawdza.

71

Odp: Innowacja NUKAT

Szymon_d napisał/a:

Do Pana Stefana Kubów.

Istotnie, artykuł na temat Hannah Arendt, czy psychologicznym aspekcie starzenia się, czy nawet o kontekstowości emocji w sztuce  jest bardziej przydatny TU i TERAZ  od hasła KHW dla wydawcy. Nie przeczę. Informacja , czy książka jest wydana przez SCHOLAR czy  WN PWN ma znaczenie może mniejsze.
Ale jak będę porównywał książkę wydana przez WN PWN, albo W. N.  P. W. N.  lub Wydawnictwo Naukowe PWN czy Wyd. Nauk. P. W. N, to ju z popadam w chaos, który może zmniejszyć właśnie KHW. I dla tego, z całym szacunkiem dla Pana, pozostaję przy moim poprzednim stanowisku.

A jak jest praktyczna potrzeba takiego wyszukiwania? Jest tyle innych sposobów, by zidentyfikować książkę lub znaleźć wydawnictwa jednego wydawcy, od wyszukiwania zaawansowanego w katalogu, poprzez bazę ISBN i własne strony wydawców, nie mówiąc już o osobnych modułach lub bazach np. dla gromadzenia zbiorów. Zajmuje się egzemplarzem obowiązkowym i nieraz zbieram informacje na temat książek jednego wydawcy w naszych zbiorach. Zwykle wystarcza mi do tego wyszukiwanie zaawansowane. Jak pisałam wyżej, jest mnóstwo wydawców wydających jedna lub kilka książek i szkoda czasu dla każdego z nich tworzyć jeszcze hasło wzorcowe. A czytelnikowi to na nic się zda. Jak ktoś potrafi, poradzi sobie bez hasła wzorcowego. Obawiam się, że  to zbyt daleko idący pomysł.

72

Odp: Innowacja NUKAT

Panie Stefanie, wiem, ja dla własnych potrzeb też tworzę różne kartoteki, w tym wzorcowe, ale mówimy o użytkowniku który korzysta z katalogu publicznego, nie zawsze umie go przeszukiwać a czasem umie. Nie wiadomo, który jest gorszy, ale dla tego umiejącego tworzymy te KHW - potrzebne nam osobiście, jak pisałem wcześniej, jak psu pchły.

73

Odp: Innowacja NUKAT

effka napisał/a:
Szymon_d napisał/a:

Do Pana Stefana Kubów.

Istotnie, artykuł na temat Hannah Arendt, czy psychologicznym aspekcie starzenia się, czy nawet o kontekstowości emocji w sztuce  jest bardziej przydatny TU i TERAZ  od hasła KHW dla wydawcy. Nie przeczę. Informacja , czy książka jest wydana przez SCHOLAR czy  WN PWN ma znaczenie może mniejsze.
Ale jak będę porównywał książkę wydana przez WN PWN, albo W. N.  P. W. N.  lub Wydawnictwo Naukowe PWN czy Wyd. Nauk. P. W. N, to ju z popadam w chaos, który może zmniejszyć właśnie KHW. I dla tego, z całym szacunkiem dla Pana, pozostaję przy moim poprzednim stanowisku.

A jak jest praktyczna potrzeba takiego wyszukiwania? Jest tyle innych sposobów, by zidentyfikować książkę lub znaleźć wydawnictwa jednego wydawcy, od wyszukiwania zaawansowanego w katalogu, poprzez bazę ISBN i własne strony wydawców, nie mówiąc już o osobnych modułach lub bazach np. dla gromadzenia zbiorów. Zajmuje się egzemplarzem obowiązkowym i nieraz zbieram informacje na temat książek jednego wydawcy w naszych zbiorach. Zwykle wystarcza mi do tego wyszukiwanie zaawansowane. Jak pisałam wyżej, jest mnóstwo wydawców wydających jedna lub kilka książek i szkoda czasu dla każdego z nich tworzyć jeszcze hasło wzorcowe. A czytelnikowi to na nic się zda. Jak ktoś potrafi, poradzi sobie bez hasła wzorcowego. Obawiam się, że  to zbyt daleko idący pomysł.

smile

74

Odp: Innowacja NUKAT

Stefan Kubów napisał/a:
effka napisał/a:
Szymon_d napisał/a:

Do Pana Stefana Kubów.

Istotnie, artykuł na temat Hannah Arendt, czy psychologicznym aspekcie starzenia się, czy nawet o kontekstowości emocji w sztuce  jest bardziej przydatny TU i TERAZ  od hasła KHW dla wydawcy. Nie przeczę. Informacja , czy książka jest wydana przez SCHOLAR czy  WN PWN ma znaczenie może mniejsze.
Ale jak będę porównywał książkę wydana przez WN PWN, albo W. N.  P. W. N.  lub Wydawnictwo Naukowe PWN czy Wyd. Nauk. P. W. N, to ju z popadam w chaos, który może zmniejszyć właśnie KHW. I dla tego, z całym szacunkiem dla Pana, pozostaję przy moim poprzednim stanowisku.

A jak jest praktyczna potrzeba takiego wyszukiwania? Jest tyle innych sposobów, by zidentyfikować książkę lub znaleźć wydawnictwa jednego wydawcy, od wyszukiwania zaawansowanego w katalogu, poprzez bazę ISBN i własne strony wydawców, nie mówiąc już o osobnych modułach lub bazach np. dla gromadzenia zbiorów. Zajmuje się egzemplarzem obowiązkowym i nieraz zbieram informacje na temat książek jednego wydawcy w naszych zbiorach. Zwykle wystarcza mi do tego wyszukiwanie zaawansowane. Jak pisałam wyżej, jest mnóstwo wydawców wydających jedna lub kilka książek i szkoda czasu dla każdego z nich tworzyć jeszcze hasło wzorcowe. A czytelnikowi to na nic się zda. Jak ktoś potrafi, poradzi sobie bez hasła wzorcowego. Obawiam się, że  to zbyt daleko idący pomysł.

smile

Często w bibliotekach nie centralnych - w każdym razie takich, które nie posiadają przywileju egzemplarza obowiązkowego użytkownicy są nieprzygotowani fachowo. Propozycja  użycia wyszukiwania zaawansowanego jest dla nich  całkowitą abstrakcją. I właśnie my, pracownicy bibliotek jesteśmy po to, aby nie tylko podać książkę, ale i często, w trakcie rozmowy zorientować się, co właściwie użytkownik ma na myśli. Kiedyś spotkałem się z przypadkiem, iż  zadano mi pytanie, czy miałbym jakieś materiały na temat Warszawy... Zaproponowałem Rocznik Statystyczny oraz informatory miejskie. To nie to... Historia 2. Wojny Światowej - Pułk  Myśliwców Nocnych

75

Odp: Innowacja NUKAT

Szymon_d napisał/a:
Stefan Kubów napisał/a:
effka napisał/a:

A jak jest praktyczna potrzeba takiego wyszukiwania? Jest tyle innych sposobów, by zidentyfikować książkę lub znaleźć wydawnictwa jednego wydawcy, od wyszukiwania zaawansowanego w katalogu, poprzez bazę ISBN i własne strony wydawców, nie mówiąc już o osobnych modułach lub bazach np. dla gromadzenia zbiorów. Zajmuje się egzemplarzem obowiązkowym i nieraz zbieram informacje na temat książek jednego wydawcy w naszych zbiorach. Zwykle wystarcza mi do tego wyszukiwanie zaawansowane. Jak pisałam wyżej, jest mnóstwo wydawców wydających jedna lub kilka książek i szkoda czasu dla każdego z nich tworzyć jeszcze hasło wzorcowe. A czytelnikowi to na nic się zda. Jak ktoś potrafi, poradzi sobie bez hasła wzorcowego. Obawiam się, że  to zbyt daleko idący pomysł.

smile

Często w bibliotekach nie centralnych - w każdym razie takich, które nie posiadają przywileju egzemplarza obowiązkowego użytkownicy są nieprzygotowani fachowo. Propozycja  użycia wyszukiwania zaawansowanego jest dla nich  całkowitą abstrakcją. I właśnie my, pracownicy bibliotek jesteśmy po to, aby nie tylko podać książkę, ale i często, w trakcie rozmowy zorientować się, co właściwie użytkownik ma na myśli. Kiedyś spotkałem się z przypadkiem, iż  zadano mi pytanie, czy miałbym jakieś materiały na temat Warszawy... Zaproponowałem Rocznik Statystyczny oraz informatory miejskie. To nie to... Historia 2. Wojny Światowej - Pułk  Myśliwców Nocnych

To wszystko prawda! Ale zamiast trwonić czas na wpisywanie do każdego rekordu  osobnego pola na nazwę wydawcy z oznaczeniem pbl., wolimy katalogować artykuły w czasopismach. Po wyglądzie numerów, w których artykuły są skatalogowane i tych nie rozpisanych, widać, jaki jest na tę usługę popyt. Często te czasopisma, których artykuły maja swoje rekordy musimy przeoprawiać. I to jest realne wyjście czytelnikom naprzeciw

Ostatnio edytowany przez Stefan Kubów (2013-05-13 17:58:56)