1

Temat: Polska Bibliografia Naukowa - ale o co chodzi?

Pojawiła się znienacka: https://pbn.nauka.gov.pl/
temat pojawił się tu: http://porzadek-rzeczy.bn.org.pl/?p=1669
i tu: http://www.sbp.pl/artykul/?cid=6727&prev=1
ale wynika z tego, że tak naprawdę nikt nic nie wie?

O co więc chodzi? Czyżby kolejne PBI, ale tym razem rękoma ICMu?

2

Odp: Polska Bibliografia Naukowa - ale o co chodzi?

O ile wiem założenie było takie, że to sami autorzy, czy też instytucje z których pochodzą wpisują do tej bazy dane o publikacjach. Nie wiem tylko, czy te dane będą potem do czegoś wykorzystywane (ankieta jednostki, wnioski, projekty itp).

Na razie widzę, że są tam nazwiska (być może pobrane z OPI) i jakieś przypadkowe publikacje. Ale biorąc pod uwagę, że ten system nie jest konsultowany z bibliotekarzami, to mam te same wątpliwości, co p. Wanda Klenczon.

Aneta

Arianta - Naukowe i fachowe polskie czasopisma elektroniczne
http://www1.bg.us.edu.pl/bazy/czasopisma

3

Odp: Polska Bibliografia Naukowa - ale o co chodzi?

Odpowiadając na pytanie tytułowe '...ale o co chodzi?' wystarczy popatrzeć na stopkę: 'Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego'. Są pieniądze, jest projekt.

PBN to część jednego z modnych ostatnio "supersystemów" (które monitorują, zarządzają wybraną sferą działalności - w tym przypadku szkolnictwem wyższym) o nazwie POL-on (http://polon.nauka.gov.pl/o-systemie).

Osobiście, jako człowiek parający się praktycznie informatyką, nie jestem fanem "supersystemów", bo to w moim odczuciu krok wstecz. Interoperacyjność wielu systemów zostaje zastąpiona dedykowaną centralizacją, która niestety ma to do siebie, że jest najczęściej oparta na konkretnych produktach konkretnych dostawców. A to oznacza, że w chwili wdrożenia system już jest przestarzały i zanim osiągnie założoną teoretycznie sprawność, trzeba go będzie aktualizować, migrować lub całkowicie zmienić.

Widziałem ten schemat już kilka razy i tylko mi szkoda, że cała ta górka pieniędzy nie idzie do ludzi mających fajne pomysły, tylko będzie skonsumowana przez gromadę anonimowych firm i wąskie grono decydentów, których nazwisk też nie będzie można się doszukać. Kto np. zna autora pomysłu PBI z nazwiska?

Bibliotekarze w tym kontekście w ogóle nie istnieją. W porównaniu z budżetem na tego typu systemy, jesteśmy niszowymi detalistami

Aleksander Radwański
Ossolineum i EBIB

4

Odp: Polska Bibliografia Naukowa - ale o co chodzi?

olek napisał/a:

Odpowiadając na pytanie tytułowe '...ale o co chodzi?' wystarczy popatrzeć na stopkę: 'Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego'. Są pieniądze, jest projekt.

PBN to część jednego z modnych ostatnio "supersystemów" (które monitorują, zarządzają wybraną sferą działalności - w tym przypadku szkolnictwem wyższym) o nazwie POL-on (http://polon.nauka.gov.pl/o-systemie).

Osobiście, jako człowiek parający się praktycznie informatyką, nie jestem fanem "supersystemów", bo to w moim odczuciu krok wstecz. Interoperacyjność wielu systemów zostaje zastąpiona dedykowaną centralizacją, która niestety ma to do siebie, że jest najczęściej oparta na konkretnych produktach konkretnych dostawców. A to oznacza, że w chwili wdrożenia system już jest przestarzały i zanim osiągnie założoną teoretycznie sprawność, trzeba go będzie aktualizować, migrować lub całkowicie zmienić.

Widziałem ten schemat już kilka razy i tylko mi szkoda, że cała ta górka pieniędzy nie idzie do ludzi mających fajne pomysły, tylko będzie skonsumowana przez gromadę anonimowych firm i wąskie grono decydentów, których nazwisk też nie będzie można się doszukać. Kto np. zna autora pomysłu PBI z nazwiska?

Bibliotekarze w tym kontekście w ogóle nie istnieją. W porównaniu z budżetem na tego typu systemy, jesteśmy niszowymi detalistami

Szkoda, że tu nie można dodawać "lajków", Panie Olku

5

Odp: Polska Bibliografia Naukowa - ale o co chodzi?

Stefan Kubów napisał/a:
olek napisał/a:

(...)
Widziałem ten schemat już kilka razy i tylko mi szkoda, że cała ta górka pieniędzy nie idzie do ludzi mających fajne pomysły, tylko będzie skonsumowana przez gromadę anonimowych firm i wąskie grono decydentów, których nazwisk też nie będzie można się doszukać. Kto np. zna autora pomysłu PBI z nazwiska?

Bibliotekarze w tym kontekście w ogóle nie istnieją. W porównaniu z budżetem na tego typu systemy, jesteśmy niszowymi detalistami

Szkoda, że tu nie można dodawać "lajków", Panie Olku

tak, ode mnie też lajk i +1
ale w stopce obok Ministerstwa, OPI i Index Copernicus jest też ICM. Wydawało mi się, że przynajmniej oni traktują bibliotekarzy cokolwiek poważnie? Wirtualna Biblioteka, licencje krajowe, BazTech etc.?

6

Odp: Polska Bibliografia Naukowa - ale o co chodzi?

wujko1 napisał/a:

(...)
ale w stopce obok Ministerstwa, OPI i Index Copernicus jest też ICM. Wydawało mi się, że przynajmniej oni traktują bibliotekarzy cokolwiek poważnie? Wirtualna Biblioteka, licencje krajowe, BazTech etc.?

ICM to ok. 200 osób. Prof. Niezgódka pewnie się orientuje, że istnieją bibliotekarze i co robią. Ale czy osoby prowadzące ten projekt to wiedzą - tego już nie jestem pewien.

Aleksander Radwański
Ossolineum i EBIB

7

Odp: Polska Bibliografia Naukowa - ale o co chodzi?

olek napisał/a:

ICM to ok. 200 osób. Prof. Niezgódka pewnie się orientuje, że istnieją bibliotekarze i co robią. Ale czy osoby prowadzące ten projekt to wiedzą - tego już nie jestem pewien.

A może ja przeceniam ICM w kwestii wspierania bibliotek? Tak na dobrą sprawę, to dużo na konferencjach opowiadają o świetlanej przyszłości, a rzeczywistość skrzeczy.

8

Odp: Polska Bibliografia Naukowa - ale o co chodzi?

wujko1 napisał/a:

Pojawiła się znienacka: https://pbn.nauka.gov.pl/
temat pojawił się tu: http://porzadek-rzeczy.bn.org.pl/?p=1669
i tu: http://www.sbp.pl/artykul/?cid=6727&prev=1
ale wynika z tego, że tak naprawdę nikt nic nie wie?

O co więc chodzi? Czyżby kolejne PBI, ale tym razem rękoma ICMu?

Wygląda to niestety na coś znacznie gorszego od PBI, bo prędzej czy później ministerstwo wpadnie na pomysł, że liczą się tylko publikacje z oficjalnej bibliografii.

Skoro nikt nic nie wie, to ktoś mógłby się dowiedzieć - ustawa o dostępie do informacji publicznej nawet po ostatnich zmianach daje obywatelom duze uprawnienia.

Odp: Polska Bibliografia Naukowa - ale o co chodzi?

wujko1 napisał/a:
olek napisał/a:

ICM to ok. 200 osób. Prof. Niezgódka pewnie się orientuje, że istnieją bibliotekarze i co robią. Ale czy osoby prowadzące ten projekt to wiedzą - tego już nie jestem pewien.

A może ja przeceniam ICM w kwestii wspierania bibliotek? Tak na dobrą sprawę, to dużo na konferencjach opowiadają o świetlanej przyszłości, a rzeczywistość skrzeczy.

Tak naprawdę to sądzę, że ICM interesuje się bibliotekami na tyle na ile może wykorzystać produkowane tam dane. To jest podejście całkiem racjonalne. Inna sprawa, czy potrafi w sposób sensowny te dane zagospodarować. Jak na razie mam wątpliwości. Jest SYNAT, o którym jakoś cicho a teraz ten PBN. Jak się ma jeden system do drugiego w sensie koncepcyjnym? Cokolwiek by się stało i tak biblioteki będą prawdopodobnie rozwijały swoje serwisy biblioteczne opierając się na modnych ostatnio ''discovery services'', oczywiście o ile będą pieniądze. A może objawi się jeszcze inny model zarządzania danymi bibliograficznymi w związku z pojawiającymi się nowymi koncepcjami. Do pełni szczęścia brakuje nam jeszcze jakiegoś systemu MAK++ dla bibliotek naukowych  smile

10

Odp: Polska Bibliografia Naukowa - ale o co chodzi?

Zbigniew Zakrzewski napisał/a:

(...) Do pełni szczęścia brakuje nam jeszcze jakiegoś systemu MAK++ dla bibliotek naukowych  smile

rozwiązanie już jest, nazywa się Alma, potrzebne są raczej decyzje smile
Bo prośbę o MAK++ dla bibliotek naukowych, rozumiem jako prośbę o system biblioteczny, którego biblioteka nie musi trzymać u siebie na serwerach, robić aktualizacji etc.?
przykład zza wielkiej wody, że się da w bibliotekach akademickich, w większej skali, a nie tylko pojedynczo: http://www.thedigitalshift.com/2012/12/ … -from-ils/

11

Odp: Polska Bibliografia Naukowa - ale o co chodzi?

Zbigniew Zakrzewski napisał/a:

A może objawi się jeszcze inny model zarządzania danymi bibliograficznymi w związku z pojawiającymi się nowymi koncepcjami. Do pełni szczęścia brakuje nam jeszcze jakiegoś systemu MAK++ dla bibliotek naukowych  smile

MAK++ - już sama myśl o kolejnym wcieleniu wszystkomającego MAKPlusa napawa przestrachem smile

Odp: Polska Bibliografia Naukowa - ale o co chodzi?

_maciek napisał/a:
Zbigniew Zakrzewski napisał/a:

(...) Do pełni szczęścia brakuje nam jeszcze jakiegoś systemu MAK++ dla bibliotek naukowych  smile

rozwiązanie już jest, nazywa się Alma, potrzebne są raczej decyzje smile
Bo prośbę o MAK++ dla bibliotek naukowych, rozumiem jako prośbę o system biblioteczny, którego biblioteka nie musi trzymać u siebie na serwerach, robić aktualizacji etc.?
przykład zza wielkiej wody, że się da w bibliotekach akademickich, w większej skali, a nie tylko pojedynczo: http://www.thedigitalshift.com/2012/12/ … -from-ils/

Mówiąc o MAK++ miałem na myśli bardziej filozofię działania niż konkretne rozwiązanie techniczne bo wydaję mi się, że mamy jeszczę pewną drogę do przejścia jeśli chodzi o współpracę różnych zainteresowanych podmiotów. To był też trochę bonmot niż konkretny postulat.

Odp: Polska Bibliografia Naukowa - ale o co chodzi?

Zbigniew Zakrzewski napisał/a:

Tak naprawdę to sądzę, że ICM interesuje się bibliotekami na tyle na ile może wykorzystać produkowane tam dane. To jest podejście całkiem racjonalne. Inna sprawa, czy potrafi w sposób sensowny te dane zagospodarować. Jak na razie mam wątpliwości. Jest SYNAT, o którym jakoś cicho a teraz ten PBN. Jak się ma jeden system do drugiego w sensie koncepcyjnym? Cokolwiek by się stało i tak biblioteki będą prawdopodobnie rozwijały swoje serwisy biblioteczne opierając się na modnych ostatnio ''discovery services'', oczywiście o ile będą pieniądze. A może objawi się jeszcze inny model zarządzania danymi bibliograficznymi w związku z pojawiającymi się nowymi koncepcjami. Do pełni szczęścia brakuje nam jeszcze jakiegoś systemu MAK++ dla bibliotek naukowych  smile

Odnośnie ojawienia się nowych modeli zarządzania danymi bibliograficznymi jakiś czas temu (27 lipca 2012) na liście dyskusyjnej AUTOCAT w wątku poświęconym RDA napisałem:

AUTOCAT napisał/a:

Re: [ACAT] To the RDAers
Od: Mike Tribby <mike.tribby@QUALITY-BOOKS.COM>
Do: AUTOCAT@LISTSERV.SYR.EDU

"This will probably be the source of continuing misunderstanding over the next couple of years.  It's part of why RDA is not just AACR3.  It was intended to be used for more than just traditional library cataloging.  The core elements in RDA are intentionally limited."

Well, yes, but we seem to be planning, for better or worse, to use it for library cataloging. I realize, having heard it repeatedly over the last few years, that RDA is intended for more than just library cataloging, but despite asking a few times--including on this list--I have yet to hear of any other community, interest group, or industry that is planning--or even thinking about--using RDA. And unless I misread all of those helpful rosters of RDA participants, it would seem that the writers and early adopters of RDA are in the main library catalogers or "information scientists" and consultants affiliated with the library industry.

<snip>

That is very interesting what you are writing!

I am a cataloger from a Polish academic library and look at what is going on with the adoption of RDA rules from a distance a little bit. We, in Poland, are rather on the early stage in this process. However, I have a general impression that this process is much resembling to the countdown while launching a rocket (a new generation ILS). The question is if we have, and more accurate, if library software industry has such rocket. It would be not wise to think that industry has none.

I had an occasion to listen some presentations on so called discovery tools
(PRIMO of ExLibris, SUMMON of Serial Solutions and the one from EBSCO) All these systems have one common feature, they use so called CENTRAL INDEX which is nothing but huge relational database of information stored in XML format. This information is harvested from different heterogeneous sources of information: library systems, indexes of articles, network resources etc. I think these above mentioned systems and any other not cited are "new generation library systems", oops perhaps not library in fact. Question is whether they have smart enough interface to input our bibliographic data directly into the database in XML format without a mediation of our old(fasion?) databases right now. But this is not a big problem in fact. These systems can work as an overlay to the back-end system, just as a front-end system. Yet the clue in my opinion is that these system were primary ones. We would have a system without a limitation of present one: cataloging of every kind of document in one place, semantic web technology to our disposal. Is it a technology of year of 2012 or 2013 or only a prediction?

Am I right?

Zbigniew Zakrzewski

cataloger
Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie
Warsaw, Poland
http://www.buw.uw.edu.pl/en/

Wydaje się, że jednak nie pomyliłem się tak bardzo o czym świadczy rozwój inicjatywy BIBFRAME Biblioteki Kongresu.

Zbigniew Zakrzewski
Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie
Sekcja Klasyfikacji